The Tallest Man On Earth – “There’s No Leaving Now”

The Tallest Man On Earth – “There’s No Leaving Now”
Dead Oceans/2012

Najwyższy człowiek na ziemi ciągle wysoko.

Jeśli chodzi o “najwyższego człowieka na ziemi” od porównań z Bobem Dylanem się nie ucieknie. Mogą być one mniej lub bardziej powierzchowne, ale w gruncie rzeczy wydają się bezsprzeczne. Charakterystyczny nosowy wokal Kristiana Matssona nie pozostawia złudzeń, jednak to, co dzieje się z jego muzyką na trzeciej płycie nie jest już jednoznaczne. Start Szweda nawiązywał do ascetycznego folku granego przez Dylana, ale na swoim trzecim albumie The Tallest Man On Earth jest już bardziej skandynawski. Pojawił się charakterystyczny chłód północy i idąca z nim w parze wrażliwość.

Na najnowszym “There’s No Leaving Now” artysta sięga po znacznie szerszy asortyment instrumentalny niż na poprzednich wydawnictwach. Oprócz obowiązkowej akustyka, częściej pojawiają się klawisze, w tle delikatna gitara elektryczna, wycofana perkusja i wiele innych smaczków. Szkoda tylko, że wszystkie piosenki są w jeden deseń. Jest to odcień ciepłej melancholii. Bardzo przyjemny i kojący, ale jedyny. Uroku i zgrabności takim utworom jak “1904″, “Just to Grow Away” czy “Wind and Walls” odmówić nie sposób. Jak sam śpiewa w tej ostatniej “I’ll be your best when the silence comes” i chyba tak właśnie jest. Jeśli jakiekolwiek dźwięki miałyby rozdzierać nam sielankową ciszę, najlepiej byłoby, aby były nimi właśnie piosenki Kristiana Matssona.

Bez emocjonalnego podejścia do albumu, “There’s No Leaving Now” pozostaje “tylko” zbiorem bardzo ładnych piosenek. Jeśli jednak pozwolimy mu na coś więcej, on odwdzięczy się nam iskierką czegoś niepowtarzalnego.

Tomek Milewski