Toro y Moi – “Anything In Return”

Toro y Moi – “Anything In Return”
Carpark Records/2013

Niespodzianki od Chaza.

Co najlepiej sprawdza się w zimowe wieczory, kiedy temperatura odczuwalna sięga -15°C? Na pewno ciepła herbata, koc i ukochana osoba (zmarznięta tak samo jak my). Ale jest jeszcze jedna rzecz, którą od dziś dopisuję do tej listy – nowa płyta Toro y Moi.

Chazwick Bundick nie daje o sobie zapomnieć. “Anything In Return” to trzecia płyta młodego artysty, który zaznajamia nas z chillwavem od 2009 roku. W ubiegłym roku ukazała się kompilacja starszych nagrań Chaza (“June 2009“), teraz natomiast mamy do czynienia z całkiem nowym materiałem.

Nie ma to jak zacząć album od bardzo dobrego kawałka, a taki jest właśnie “Harm In Change”. Na nowo jesteśmy w świecie Toro y Moi, który ma dla nas kilka niespodzianek… Pierwszą jest to, że jest bardziej popowo. Nie jest to jednak pop w znaczeniu pejoratywnym. To kojący pop, który roztacza miłą atmosferę, ale i wprowadza nutkę zdrowego niepokoju. Czy cała płyta będzie tak kołysała? A może zaraz trafimy na mocny beat? Jakim samplem zostaniemy zaskoczeni tym razem? Drugą niespodzianką jest to, że Toro Y Moi idzie w stronę lepszą jakościowo, nie tracąc przy tym swojego uroku.

Chaz sprawnie posługuje się samplami, co możemy usłyszeć w “Say That“. “So Many Details” jest stonowane, z kolei “Rose Quartz” wchodzi w konszachty z housem, podobnie jak “Touch” (wszak Bundick nagrywa też nieco inną muzykę pod pseudonimem Les Sins). Do albumu “Underneath the Pine” nawiązuje kawałek “Studies”, w którym można doszukać się wpływów funku. Najbardziej chillwave’owymi utworami są “High Living” i “How’s It Wrong”. Ten drugi jest świetnym zakończeniem płyty, które delikatnie nas wycisza.

“Anything In Return” pokazuje, że Bundick dorósł, a z nim jego muzyka, która w nienarzucający sposób przenika do naszej duszy. Wszystkie utwory mają o wiele bardziej pozytywny wydźwięk, niż jego wcześniejsze dokonania. Chaz mówił o tym, że chciał przemycić tu trochę popu. Jeśli tak ma wyglądać pop to proszę, żeby grali go w każdym radiu. Muzyk tą płytą wypływa na szerokie wody, przez co może wiele zyskać, ale i wiele stracić.

Gdy ci smutno, gdy ci źle – odpal Toro, chilluj się :D

Ewelina Malinowska