Trentemoller – “Remixed/Reworked”

Trentemoller – “Remixed/Reworked”
In My Room/2011

Remiksowany czy remiksujący?

Wielkim fanem Trentemollera byłem od zawsze, a przy krążku “The Last Resort” spędziłem długie godziny, dlatego tak bardzo ucieszyła mnie informacja o wydaniu przez duńskiego producenta płyty o bardzo nośnym tytule “Remixed/Reworked”.

O tym, czego mniej więcej się spodziewać, wiedziałem już wcześniej, ponieważ Duńczyk wypuścił kilka tygodni wcześniej na swoim soundcloudzie remiks utworu “Raincoats” z repertuaru swoich rodaków z Efterklang. Miałem go na słuchawkach przez dłuższy czas, co dodatkowo wzmogło moją chęć usłyszenia całego krążka. I prawdę mówiąc, nie wiem, czy po pierwszym odsłuchu bardziej zainteresowały mnie remiksy Trentemollera, czy wersje jego utworów przygotowane przez m.in. Efterklang, Modeselektor, UNKLE, czy nawet I Blame Coco. W każdym razie, pierwsze odpalenie krążka nie przyniosło wielkiego zaskoczenia. Niemalże wszystko było dokładnie takie, jak się spodziewałem i oczekiwałem.

Trentemoller ma to do siebie, że jego remiksy zazwyczaj nie tworzą z oryginału innej, całkowicie nowej jakości, lecz uwydatniają najlepsze cechy wziętego pod warsztat utworu. Tej reguły trzymał się i tym razem, co słychać chociażby na utworze numer dwa z tego krążka, gdzie zabawił się z  klasyczną kompozycję UNKLE “The Answer Feat. Big In Japan (Baltimore)”. I jak to wyszło? Tutaj trochę wzmocnił sekcję rytmiczną, tam poszperał przy uwypukleniu pianina, powyrzucał przestery i wyszedł z tego przydymiony, pełen bliżej nieokreślonego niepokoju ambientowy kolos.

Dalsze remiksowe propozycje Duńczyka również nie zawodzą. Wszystkie pozycje, które poddał swojej ambientowo-minimalowej obróbce brzmią co najmniej dobrze. Wiadomo, niektóre bronią się lepiej od innych, ale to raczej cecha muzyki w ogóle niż kompetencji Trentemollera. Jednak, jak już wspominałem na początku (i co dosyć subtelnie podpowiada tytuł płyty) krążek nie składa się tylko z remiksów popełnionych przez Duńczyka.

Co ciekawe, to ile dobrze policzyłem, “Tide” jest najchętniej remiksowanym ze wszystkich kompozycji Trentemollera – na tym krążku aż trzy razy. Kto lepiej, a kto gorzej, spierać się zamiaru nie mam, jednak mnie osobiście najbardziej odpowiada wersja zaserwowana przez Efterklang. Rodacy Trentemollera ciągle powracają w tym tekście, niczym widmo IV RP, na szczęście jednak w dużo przyjemniejszych okolicznościach.

I tutaj pojawia się już mały kłopot- krążka “Remixed/Reworked” słucha się bardzo przyjemnie, jednak po pewnym czasie utwory zaczynają się zlewać w jedną płynną całość i tylko będąc w pełni skupionym można wprowadzić pomiędzy nimi rozróżnienie. Z tego schematu wyłamuje się przede wszystkim jeden utwór – Trentemollerowa wizja ”Raincoats”. Duńczyk zgrabnie wymieszał wszystkie składowe całej twórczośc Efterklangu; ambient, post-rock, trochę pop-rocku i podał świetnie przygotowane w niemalże siedmiominutowym remiksie.

A niech Cię Andersie Trentemoller, znowu zabrałeś mi mnóstwo godzin!- mogę teraz śmiało krzyczeć. I to nie jest wcale żaden zarzut. Album “Remixed/Reworked” po prostu pełen jest smaczków, które wymagają przesłuchania go co najmniej kilkanaście razy. I chociaż momentami może wydawać się on ciężki do przebrnięcia, to na końcu stwierdzamy triumfalnie, że jednak było warto.

Jacek Ziobroń