Tres.B – “The Other Hand”

the-other-hand.jpg Tres.B – “The Other Hand”
EMI/2010

Nie tyle druga ręka, co druga twarz zespołu.

Na swojej debiutanckiej płycie tres.b pokazali się z nocnej strony: rozmarzonej, spokojnej, melancholijnej. “Scylla and Charybdis” brzmiała jak marzenie senne, niespieszne, ulotne, mogące w każdej chwili zniknąć. Oprócz kilku mocniejszych momentów bardzo delikatne, eteryczne. Z tym wrażeniem świetnie współgrał wielobarwny głos Misi Furtak. Tak prezentował się trzy lata temu zespół, który zaczynał od “Who The Fuck?” Polly Harvey.

Przez trzy lata sporo się zmieniło. Z kwartetu zrobił się tercet (choć na OFFsesji zagrali znów jako czteroosobowy zespół), podpisali kontrakt z majorsem oraz przeszli na “jasną” stronę mocy. “The Other Hand” ma dużo bardziej zwarte brzmienie, plamy dźwięków ustąpiły prosto grającym gitarom i smyczkom. Nadal jest marzycielsko, ale to raczej sen na jawie. Więcej tu radości i nieskrępowanej niczym zabawy. Zupełnie, jakby ktoś ich podmienił. Tylko charakterystyczny głos Misi przypomina, że to wciąż ta sama ekipa. I pewna powłóczystość, znana z debiutu, tu gdzieniegdzie się pojawia, jakby od czasu do czasu chcieli powiedzieć: “to ciągle my!”.

Oczywiście, taka zmiana to żaden zawód. Zespół pokazał, że nie tak łatwo zamknąć go w jednej szufladce, że Polska najwyraźniej jest weselszym miejscem niż Holandia (o czym nie wszyscy wiedzą, a ostatnio w badaniach UE okazało się, że Rzeczpospolita to jedno z najlepszych miejsc do życia w Europie – to z nimi jest problem, czy z nami – wiecznymi narzekaczami?) i że czasem warto cofnąć się o krok, by zrobić dwa naprzód, bo upraszczając brzmienie Tres.B uwydatnili piosenki.

Nie tylko dlatego “The Other Hand” ma większy potencjał “radiowy”. Piosenki wkręcają się w głowę i zostają tam na dłużej, są potencjalne alternatywne hity, jak “Resolve at Midnight”, “Orange, Apple” lub “Venus Untied”. W tym ostatnim Misia oddaje mikrofon Oliverowi, który śpiewa, jakby chciał poudawać Thurstona Moore’a. Nieśmiałe odniesienie do Sonic Youth można też usłyszeć w kawałku tytułowym.

Tres.B pokazali swoją drugą twarz, która w niczym nie ustępuje tej znanej wcześniej.

Michał Wieczorek