▶ tricot – “E”

tricot – “E”

Swoje chwalicie, cudzego nie znacie.

Fajnie, że niektóre serwisy muzycznie zgrabnie wyłapują nowinki. NME wrzuciło całkiem niedawno przyjemny wywiad z japońskim tercetem tricot, który natychmiast mnie zainteresował. Stereotypowo Japonia widnieje na mapie jako kraina visual kei, j-popu i 50 smaków batonów Kit-Kat. A tricot to idealny przykład na to, że można tworzyć porządne, artystycznie spójne projekty. Japońskie dziewczęta grają frenetycznego rocka pełnego kipiących melodii, które wiodący serwis muzyczny Wielkiej Brytanii określił mianem math-rockowego, ale zdecydowanie jest w tym coś więcej. Poplątanie rytmów łączy się z gitarową wrażliwością. Przejrzyste riffy, które ciągle są ciężkie. Popowe momenty przełamane rasowym breakiem. Sophisti-j-rock? Może J-math-rock? Nieważne. Ważne jest natomiast to, że “E” promujący nowy album grupy zapowiedziany na marzec to dawka porządnego łojenia, którego ostatnio brakuje w europejskim graniu. Może musimy rzucić okiem poza swoje podwórko?

Kuba Serafin