Voo Voo – “Dobry wieczór”

Voo Voo – “Dobry wieczór”
Agora/2014

Doświadczenie i “rutyna”, które zachwycają.

To się zdarza nielicznym. Działają od kilku dekad, a ich muzyka nie traci na jakości i wartości. Bo “Dobry wieczór” to płyta więcej niż dobra, która dotrzymuje kunsztu najlepszym albumom formacji Wojciecha Waglewskiego.

To co zawsze przykuwało uwagę to teksty. Rzecz w muzyce niemal najważniejsza, ale przez wielu traktowana po macoszemu. Na “Dobry wieczór” mają one już wyraz moralitetów, w które trzeba się wsłuchać. Bo historie, które jest nam dane poznać, to mnóstwo dopracowanych i poskładanych emocji. Wystarczy choćby włączyć “Gdybym”, utwór wyśpiewany w duecie z Alim Quasimovem i jego córką Farganą. Wsparcie  tych muzyków z Azerbejdżanu nadało piosence niesamowity etniczny klimat, ale sama w sobie jest niezwykle emocjonalna i refleksyjna. Para udziela się także w “Dokąd idą”.  Choć tych folkowych podróży jest jeszcze trochę.

Album przepełniony jest piosenkami, a każda z nich ma w sobie coś charakterystycznego, wyróżniającego, co  eliminuje monotonię i nie pozwala na przeoczenie jakiegoś utworu. Były podróże geograficzne, więc nadszedł czas na wojaże stylistyczne. Poczynając od bluesowych “Po godzinach”, na których urzeka gra na saksofonie Mateusza Pospieszalskiego, poprzez “Kim bym był”  z genialną solówką Waglewskiego, po rockowy “Tli się”.

To płyta, na której mnóstwo jest muzycznych podróży, od folkowych akcentów, poprzez blues, na klasycznym rocku kończąc. Ale takich stylistycznych wędrówek Voo Voo już dokonywało i za każdym razem ze skutkiem dodatnim. Panowie nigdy nie przeszarżowali, gdy szukali dźwięków dalekich od rockowego szarpania drutów. Chciałoby się więcej takich historii, czy artystycznych doznań, ale przede wszystkim takich muzycznych nauczycieli, których dodatkowe zajęcia byłyby wyłącznie przyjemnością. Bo zespół już udowodnił, że można nazywać go kultowym.

Ilona Nieroda