Warszawskie Combo Taneczne – “Przyznaj się”

Warszawskie Combo Taneczne – “Przyznaj się”
Warner/2014

Hołd złożony nieistniejącemu miastu.

Warszawski uliczny folklor inspirował wielu. Eldo obszernie cytuje i sampluje Grzesiuka, Vavamuffin podobnie wplata w swoje teksty przedwojenne piosenki przedmiejskie, Projekt Warszawiak przenosił stare przeboje w XXI wiek, Płyny nagrały piosenkę naśladującą tradycję, Pablopavo swoją solową twórczość zaludnia postaciami rodem z czerniakowskich opowieści i długo by jeszcze wymieniać. Do tego grona dołączył Jan Młynarski i jego Warszawskie Combo Taneczne.

Idea była prosta. Grać tak, jak się grało 70 lat temu, być prawdziwą, warszawską kapelą podwórkową, jak Orkiestra z Chmielnej czy Kapela Czerniakowska. Siedmioosobowy skład Comba łatwo może przemieszczać się tramwajem, nie mają zestawu perkusyjnego, za to jest piła, taka prawdziwa, na której gra Anna Bojara. Jan Młynarski śpiewa tak, jakby w życiu słyszał tylko Grzesiuka i Wiecha – mistrzów warszawskiej gwary. Te wszystkie “ulyce”, “dźwi” – po prostu poezja. Do piosenek podchodzą z równie wielkim pietyzmem, bandżola śmiga aż lecą iskry, melodyka dzielnie zastępuje akordeon. Na większą swobodę pozwalają sobie jedynie w przejmującej wersji “Warszawo ma”, zaśpiewanej przez Joannę Halszkę Sokołowską, gdzie złowieszczo brzmi arabska lutnia oud, potęgując wrażenie grozy. Poza tym, wszystko jest prawilnie w pierwotnym tego słowa znaczeniu. Te wersje nie odstraszyłyby ani Grzesiuka, ani Tuwima.

Wierność oryginałom mogłaby być wadą “Przyznaj się”, ale jest jej największą zaletą. Warszawskie Combo Taneczne próbuje ożywić miasto, którego już nie ma, zginęło nieodwracalnie wraz ze swoimi mieszkańcami. Nie ma tu jednak poza jednym momentem patosu znanego z zamawianych przez Muzeum Powstania Warszawskiego albumów. Ten album wyszedł z potrzeby serca, jest jednocześnie hołdem złożonym polskiej przedwojennej szkole pisania piosenek, ale także miłosnym wyznaniem. Tamta Warszawa już nie wróci, ale my ciągle o niej pamiętamy, patrząc w przyszłość. Wreszcie, ten album jest doskonałym uzupełnieniem rodzącej się na nowo stołecznej tożsamości, wyrażanej zarówno przez raperów, jak i muzyków związanych z alternatywą.

Michał Wieczorek