We Came From the North – “Low Sun, Long Shadow”

We Came From the North – “Low Sun, Long Shadow”
wyd. własne/2014

Powiew świeżości na post-rockowej scenie…

…czego nie tylko Szkocja, ale i Wyspy Brytyjskie od jakiegoś już czasu potrzebowały. Lokalni pionierzy – Mogwai czy 65daysofstatic w ostatnich latach coraz bardziej odchodzili od gitarowych kompozycji, na rzecz tych bardziej elektronicznych. Choć zatracili czytelne wpływy, odkrywając dla siebie nowe rejony i ścieżki, pozostawał niedosyt dla słuchaczy oczekujących kolejnych melodii płynących z gitar. W międzyczasie pojawiło się kilka ciekawych brytyjskich projektów, które jednak nigdy nie urosły do rangi następców. Z Her Name Is Calla czy Codes in Clouds na czele. Szkoci z Edynburgu mają pod tym względem staż o wiele krótszy, bo zaczęli komponować dopiero przed dwoma laty. Mają jednak szansę stać się prawdziwym objawieniem. Łącząc w prosty sposób chęć do twórczego odkrywania z talentem do pisania niebanalnych melodii.

Ich poprzednia EP-ka “From Which All Things Depend” była pierwszym krokiem w historii grupy. Dość mocno odwoływała się do post-rockowych kanonów, co jak na ich debiut nie można poczytać im za złe. Stąd wpływy Russian Circles, If These Trees Could Talk i Caspiana stały się tam nad wyraz wszechobecne. Ale już na drugim wydawnictwie muzycy zaczęli odkrywać też i siebie. I swoje post-rockowe miejsce na mapie. Już sam tytuł EP-ki “Low Sun, Long Shadow” wpisany jest w jesienną aurę, tak jak i data ukazania się materiału. Nagrywając go panowie pokłonili się zespołom grającym mniej hałaśliwie, na rzecz tych bardziej emocjonalnych, spod znaku duchowości Explosions in the Sky.

W rezultacie każdy z 5 utworów ma w sobie coś do zaoferowania. Otwierająca para “We Grew Old Too Soon” i “The Listening Post” nie odkrywa na nowo gatunku, ale stanowi dobrą post-rockową kontynuację tego, co na tę chwilę można z takich inspiracji wynieść. “Model Homes for a Nuclear Village” brzmi bardziej math-rockowo w stylu znanym z nagrań Maserati. Kolejna – “There’s No Such Thing as a Friendly Ghost” nabiera dynamiki w czasie, kończąc finalnym rozwiązaniem, którego nie powstydziliby się choćby Red Sparowes. We Came From the North serwują też niebanalne zakończenie “Secret Pinata Party”. Po dawce emocji i wspomnień przelanych na dźwięki muzyki na koniec odrealniają i koją duszę. By w dalszej kolejności dodać energii do pójścia naprzód. Czego i im wypada na kolejnych nagraniach życzyć!

Mateusz Cudo