We Draw A – “Moments”

We Draw A – “Moments”
Brennnessel/2014

…a po dobrej bajce i tak nigdy nie chciało mi się spać. Trzeba więc uderzyć do klubu na koncert We Draw A.

Jeśli album jest tak dobry jak ten stworzony przez Piotra Lewandowskiego i Radosława Krzyżanowskiego, nagle zaczyna brakować odpowiednich słów, aby uzewnętrznić swój zachwyt.

Kiedyś tuż przed pójściem spać wkładałam do magnetofonu czarną kasetę z niebieską naklejką, wciskałam play, kładłam się do łóżka i czekałam, aż dźwięki i teksty zabiorą mnie do swojego świata. Teraz wkładam płytę do stacji dysków, włączam głośniki, wciskam play, zamykam laptopa, kładę się do łóżka i odpływam z We Draw A.

20 lat temu słuchałam “Baśni o sześciu łabędziach” (najlepsza słuchowisko ever!) i tak jak znałam tam każde słowo i każdy dźwięk suity Ravela “Ma Mere l’Oye”, tak tutaj, mimo to, że płyty “Moments” słucham dopiero od miesiąca, znam każdy jej szczegół i czuję się bezpiecznie, jak wtedy kiedy miałam 5 lat.

Jak mogę porównywać ze sobą te dwie różne rzeczy? Na podstawie tego co czuję, bo zachodzi tu jedno podobieństwo – słucham tego nocą, jako kołysanki. I możecie pytać: jak można słuchać takiej elektroniki do poduszki? A ja pytam: jak można bez tego zasnąć? I nie chodzi tu wcale o nudę czy jednostajność, która usypia. O tym nie ma mowy. Ba, w bajce wiele się działo, a na “Moments” każda piosenka jest inna. Jednak jest w tym coś kojącego, hipnotyzującego.

Jako dzieci mieliśmy swoje wieczorne rytuały (siusiu, paciorek i spać). Teraz moim rytuałem jest prawie 50 minut onirycznego rave’u z We Draw A – to piękne wprowadzenie w marzenia (senne). Krążek wrocławskiego duetu jest kropką na końcu tego znakomitego roku muzyki elektronicznej nie tylko polskiej, ale i światowej.

Ewelina Malinowska