▶ White Hex – “Paradise”

White Hex – “Paradise”

Raj syntezatorów.

W muzyce White Hex syntezatory są jak czarna dziura – pochłaniają absolutnie wszystko, łącznie z lawirującym między dźwiękami głosem Tary Green (przypominającym nieco barwę Siouxsie Sioux). Z jakiegoś powodu “Paradise” nie jest jednak eksponatem z muzeum synthpopu, lecz intrygującym, chwytliwym i niezwykle nastrojowym utworem. Na tle pozostałych siedmiu kompozycji z albumu “Gold Nights” wypada najmniej żywiołowo i zdecydowanie kieruje się ku wysokim tonom, kosztem basu, niemniej jest “drapakiem” wysokiej próby, który powinien sprawdzić się zwłaszcza w jesienno-zimowych warunkach meteopatycznych.

Jarosław Kowal