Relacjeprzemek

Wielkość ubrana w prostotę

Relacjeprzemek

Wielkość ubrana w prostotę
19.09.2013/Warszawa

Koncert Fismolla w Cafe Kulturalnej.

Pełna sala, ale ty nadal czujesz, że wokalista śpiewa właśnie do Ciebie. Masz wrażenie, że parę historii, którym się przysłuchujesz, są wyjęte żywcem z najbardziej intymnych kart Twojego życiorysu. Fismoll sprowadził do Cafe Kulturalnej całe tłumy. Wszedł na scenę, zagrał najzwyklej jak się da, do publiczności skierował tylko parę słów. W trakcie koncertu wziął kilka łyków wody, nie zerkał na ludzi, jego oczy pozostawały zwykle zamknięte. Jak mawiał Gogol: prawdziwa wielkość ubrana jest w prostotę.

Jeden z komentarzy pod utworami Fismolla doskonale podkreśla atmosferę, która panowała na sali: Istnieje muzyka, która jest tak piękna, aż nie da się tego słuchać. Przerywa się w połowie. Wyjść z sali? Nie wyszedłem. Zamknąłem oczy, parę razy chwyciłem za telefon w celu przechwycenia obrazu i odpłynąłem. Twórczość Arka jest mi doskonale znana, a sam koncert nie był dla mnie jakimkolwiek zaskoczeniem. Może dlatego mam pewien “niedosyt”? Płytę przesłuchałem już wiele razy, zapoznałem się z samą biografią artysty, przejrzałem wszystkie koncertowe nagrania, dlatego też czwartkowe spotkanie z Fismollem nie było dla mnie czymś nadzwyczajnym w kategoriach muzycznych. Siła tkwi w przekazie. Bezpośrednim i bardzo intymnym. Doświadczeniu z samym artystą, stanięciu naprzeciw, obserwacji, jak on sam przeżywa całe widowisko: mimika, gesty, emocje. W tym miejscu parę osób mogłoby zrozumieć mnie źle, otóż wyjaśniam. To, co robi ten młody artysta, plasuje się  zwykle na równym, wysokim poziomie. Myślę, że istotą muzyki nie jest powszechny zachwyt nad danymi dźwiękami, ale przeżywaniu jej w samym sobie. Interpretowaniu, tworzeniu w wyobraźni ckliwych obrazów. Koncert był przenosinami na Fismollową polanę. Miejscu bezpiecznym, spokojnym, do którego nie każdy ma dostęp. Pokuszę się o stwierdzenie, że na takich koncertach warto bywać we dwoje. Jestem pewien, że muzyk skruszył w nas pewne niepokoje, obawy, naprawił relację i nadal będzie to robił. Dźwięki po raz kolejny trafiać będą w pewien czuły punkt, a my będziemy za nimi tęsknić. Fismoll tęsknię! Warszawa na pewno podziela moje zdanie.

Mateusz Grzeszczuk