Woman’s Hour – “Conversations”

Woman’s Hour – “Conversations”
Secretly Canadian/2014

Urokliwa niepewność.

Czasem przypadkiem zdarzy mi się podsłuchać fragment konwersacji. Zwykle są to pojedyncze, wyrwane z kontekstu słowa w żaden sposób nie układające się w zdania. Jednakże ze sposobu wypowiadania się rozmówców jestem w stanie domyślić się, czego mógł dialog dotyczyć.

Podobne wrażenie odniosłem, słuchając debiutanckiej płyty zespołu Woman’s Hour pt. “Conversations”. Bardzo podobała mi się urokliwa nieśmiałość wokalistki Fiony Burgess i niepewność ukryta za kurtyną ich muzyki. Dotarło do mnie wiele niewyraźnych dźwięków, które wszakże wytworzyły niepowtarzalny nastrój. Choć usłyszałem w ich kompozycjach inspiracje twórczością zespołów takich jak:  Chromatics (w otwierającym “Unbroken Sequence”), Daughter (w “Darkest Place”) oraz The xx (w “Devotion”), to jednocześnie Woman’s Hour zaznaczyli swój własny styl. Jeśli nawet zapożyczali pewne motywy i pomysły od innych wykonawców, to wykorzystali je w swoich kompozycjach już przepuszczone przez charakterystyczny filtr dodający efektu niepewności i wycofania. Co ciekawe, staje się to jednym z ich atutów. Urzekają w niezauważalny sposób. Do tego stopnia, że początkowo nie dostrzegłem utworów będących tylko zakamuflowanymi przerywnikami, które jednakowoż decydują o spójności albumu (“Our Love Has No Rhythm” i “Two Sides Of You”). Swego rodzaju tematem przewodnim “Rozmów” są w moim odczuciu bardziej dopracowane, singlowe kompozycje, tj. “Conversations” i “Her Ghost”. Druga część płyty nieco się zlała i mogłaby być świetną muzyką filmową – taką, o której wiem, że istnieje, nawet mi się podoba, ma z pewnością wpływ na dramaturgię, ale tak naprawdę jej nie zauważam. Zachęcam do po(d)słuchania.

Szymon Matlak