Wywiad z Arkadiuszem Wolskim (Baum Electronic)

Wywiad z Arkadiuszem Wolskim (Baum Electronic)

Strach, ambient i fizyka kwantowa.


Mateusz Grzeszczuk: Całkiem niedawno zaznajomiłem się z Twoim projektem, w notce wyczytałem jeszcze: Baum Electronic to projekt muzyczny, założony dziesięć lat temu. Powiem szczerze, że jestem bardzo zaskoczony, bo raz, że to sporo czasu, dwa – nie miałem okazji usłyszeć o tym wcześniej. Jak się robi muzykę w trakcie tak długiego czasu, który obfituje w tyle technicznych, gatunkowych zmian?

Arkadiusz Wolski (Baum Electronic): To pasja! Jeśli czujesz, że powinieneś to robić, to robisz to. Picasso powiedział kiedyś, że najważniejszy jest sam moment tworzenia. Działam, działamy – płyniemy i nie wypatrujemy nagrody. Rzeczywistość się zmienia, a prowadzony przeze mnie projekt reaguje na te zmiany generując dźwięki. To trochę jak z fizyką kwantową.

Ale ten brak reakcji na to co się dzieje w muzycznym świecie, skupienie się na własnej robocie łączy się z jakimś trudem?

Nie ma nic u nas na siłę. Nie sprawia nam to żadnej trudności, która byłaby dla nas obciążeniem. Jeżeli jest jakaś trudność to taka, która nas uczy. Pytasz mnie o brak reakcji na to co się dzieje w świecie muzycznym. Przepraszam, ale co takiego się dzieje? Historia kołem się toczy. Jest dużo świetnej sztuki muzycznej, ale także i mnóstwo chłamu. Nie kopiujemy. Robimy swoje.

Skąd przyszedł impuls, aby po latach rozpocząć współpracę z Łukaszem “Lucasem”?

Znaliśmy się. Projekt w swoich “mocnych” i dynamicznych utworach potrzebował żywej, ekspresyjnej gitary. Wiedziałem o tym od dawna. Wcześniej czyniłem już próby z innymi gitarzystami. Łukasz zawsze mnie zaskakiwał swoją grą, a nader wszystko tym, że potrafił świetnie odnaleźć się na wielu, gatunkowo różnych, obszarach muzycznych. Pogadaliśmy, a Łukasz przedstawił kilka świetnych propozycji. Pomyślałem, że brakowało mi kogoś takiego w projekcie. Razem jest czad!

Ale napisaliście także Gitara w połączeniu z elektroniką tworzą niepowtarzalny klimat, który porusza pozytywnie, ale często niepokoi. W takim razie Baum Electronic często budzi “muzyczny strach” wśród słuchaczy?

Strach – NIE. Strach to nic dobrego, a my w naszym przekazie transformujemy pozytywne emocje. Strach krąży wokół ludzi zamkniętych, a my jesteśmy otwarci. Niepokoimy? TAK. Chodzi o to, że przekraczamy granice ogólnie przyjętych norm muzycznych. To może niepokoić, bo jest to coś nowego. Coś nowego jest często odbierane w sposób niezrozumiały. Edgar Varese powiedział w swoich ostatnich dniach życia, że komponowanie według systemu jest jednoznaczne z przyznaniem się do impotencji. Kompozytor miał tu na myśli oczywiście impotencję muzyczną.

Mówisz o komponowaniu według systemu, wielu artystów w rozmowie ze mną jasno stwierdza, że owy system nawet nie istnieje. W Twoim przekonaniu istnieje dzisiaj jakiś ogólny moderator tego, co się dzieje na rynku muzycznym?

Taki system nie powinien istnieć w wielu głowach kompozytorów, ale jest inaczej. To trochę taka zakamuflowana hipokryzja. Tak jest i było zawsze chociaż w przeszłości nie było to tak rażące. To tak zwana odwieczna moda na sukces. Nie ważne co i jak – byle się spodobać. Jest grupa artystów taka jak my, która kieruje się swoją intuicją, ale jednak pozostała część karmi nas “mdłą papką”.  Jest na to “branie”, ponieważ w dużym stopniu to zasługa wielu mediów muzycznych, które zatraciły swoją misję i zablokowały słuchaczom dostęp do świetnego artu muzycznego. Jestem jednak przekonany, że ten jałowy okres na polskim rynku powoli przemija i staniemy się kiedyś rynkiem takim, jaki jest na zachodzie.

Są chyba jednak media, które jeszcze umożliwiają dojście do tego, co jednocześnie niszowe i ambitne. A może to po prostu – my Polacy, nie potrafimy szukać, grzebać, wyszukiwać w sieci, w przestrzeni nowych nazwisk, świeżych dźwięków?

Ależ oczywiście. Nie można generalizować. Są takie bastiony niezależności, obszary alternatywne, dzięki którym przetrwa wolna sztuka. Nie chcę tu zabrzmieć populistycznie, ale między innymi to wy należycie do takich właśnie ambitnych i obiektywnych mediów. Sam fakt, że rozmawiasz ze mną już świadczy o tym, że stwarzacie szanse i nowe możliwości. Projekt Baum Electronic nie jest znanym projektem, a Ty, Wy jako portal poświęcacie na to czas. Jeśli chodzi o nas Polaków, to nie oceniałbym jednak nas źle. W ogóle nie oceniam nikogo. Jesteśmy jacy jesteśmy. Korzystamy w taki sposób, na jaki pozwalają nam możliwości. W Polsce mamy świetnych artystów i słuchaczy o wymagającym guście też nie brakuje. To, że na podium króluje kicz to kwestia systemu, a system każdy można zmienić.

Nowsze kawałki Baum zamieszczone w lipcu na YouTube mają w tle wrocławskie ulice. Nie myśleliście już o profesjonalnym klipie? Skąd pomysł na dotychczasowe rozwiązanie?

Spontan, a trochę ukłon w stronę naszego miejsca skąd pochodzimy. Wrocław to przyjazne miejsce. Profesjonalny klip – no dobrze. Może kiedyś.

Jeżeli chodzi o Wrocław, możemy tu mówić o jakiejś lokalnej scenie?

Mam takie subiektywne odczucie, że ta scena dopiero się krystalizuje. Duża różnorodność stylów gatunkowych, które się często przenikają. Są tu oczywiście już bardzo dobre i solidne fundamenty.

Kogo umieściłbyś na takiej wrocławskiej playliście?

Digit All Love, Miloopa, Oszibarack, Mikromusic, Jahga, Neony, Job Karma. Wyróżniam Job Karmę. Uważam, że projekt ten zasługuje na większą uwagę w skali całego kraju. Taką wrocławską playlistę przeplatałbym wiecznie żywymi utworami z pierwszych płyt Klausa Mittfocha oraz Lecha Janerki.

Co w najbliższym czasie będzie miał do zaproponowania słuchaczom projekt Baum Electronic?

Projekt Baum Electronic ma do zaoferowania słuchaczom już teraz sporą dawkę “mocnej muzy”. Jeżeli ktoś lubi oderwać się na chwilę od standardów, to powinien nas posłuchać. Pracujemy permanentnie nad nowymi konfiguracjami dźwięków. Szukamy nowych brzmień. Powoli nabierają kształtu nasze kompozycje ambientowe i ten materiał będziemy chcieli zaprezentować po okresie jesienno-zimowym. Mamy mnóstwo pomysłów, co jest naszą siłą, a to wiąże się z tym, że zawsze możemy zaskoczyć słuchacza czymś nowym.

Mamy rozumieć, że zima – jesień to okres kiedy będziemy mogli także Was posłuchać na koncertach?

Tak jest. Nie prowadzimy regularnego kalendarza, ale pojawiamy się tu i ówdzie.

Czego mamy życzyć Baum Electronic?

Żebyśmy zrealizowali pomysły, jakie mamy w sobie. Żebyśmy zawsze brzmieli mocno i soczyście. Żeby publiczność, która nas słucha dobrze się bawiła i czerpała z tego zadowolenie.

Dziękuję za rozmowę i oczywiście życzę powodzenia!

Dziękuję w imieniu swoim i Łukasza za poświęcony czas. Pozdrawiamy! Free music! (śmiech)

Rozmawiał: Mateusz Grzeszczuk