Wywiadyprzemekbe-my

Wywiad z Be.my

Wywiadyprzemekbe-my

Wywiad z Be.my

Braterski duet, czyli Mattia Rosinski i Elie Rosinski.


Mateusz Grzeszczuk: Z uśmiechem na twarzy zaobserwowałem Wasz wpis o tym, że pojawicie się na Przystanku Woodstock. Wasza pierwsza reakcja?

Be.my: Totalne zaskoczenie a zarazem radość. Nie dowierzaliśmy przez kilka minut. Podczas ogłoszenia wyników całkowicie osłupieliśmy słysząc werdykt. Chyba wyśniliśmy sobie dużą scenę Przystanku Woodstock. W Kostrzynie wystąpimy 1 sierpnia o 16:10, serdecznie zapraszamy wszystkich czytelników. To będzie dla nas występ przed największą publicznością, podobno może być tam nawet pół miliona ludzi. Na samą myśl odczuwamy pozytywny dreszcz emocji. Zaczęliśmy już przygotowania do tego występu. Możecie spodziewać się czegoś zaskakującego poza dawką dobrej muzyki.

Kora – jurorka, odegrała sporą rolę w Waszej muzycznej drodze. Co jej zawdzięczacie, kim dla Was jest?

Kora jest bardzo wspaniałą osobą. Jest naszą dobrą duszą, a jej wsparcie podczas programu MBTM było dla nas bardzo ważne. Cieszymy się, że spodobała się jej nasza muzyka, dostaliśmy od niej kilka cennych rad. Jej słowa które wypowiedziała w półfinale programu: Do tej pory zespołu na tak profesjonalnym poziomie jeszcze nie było. – dodały nam wiary i siły do ciężkiej pracy. Dzięki Korze poznaliśmy jej menadżerkę Kasię Litwin, która zgodziła się być również naszym menadżerem. Dzięki Korze i Kasi podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do Polski. Była to dobra decyzja, od finału programu MBTM minęło 8 miesięcy, a my odnieśliśmy już kilka małych sukcesów m.in. zagraliśmy na pierwszym koncercie w Polsce w ramach brytyjskiego projektu Sofar Sounds, zdobyliśmy nagrodę jury na festiwalu Top Trendy w Sopocie, przeszliśmy eliminacje i awansowaliśmy na dużą scenę Przystanku Woodstock, otrzymaliśmy wszystkie nagrody na festiwalu w Jarocinie (jury i publiczności), a co najważniejsze nasz debiutancki singiel “Angel’s Romance” jest grany w stacjach radiowych.

Adam Sztaba skomentował Wasz występ: Tak by grali Beatlesi, gdyby grali dzisiaj. Jak przyjęliście tę opinię?

Było nam niezmiernie miło. Kiedy wypowiadał te słowa byliśmy dopiero drugi miesiąc w Polsce. Zaczynaliśmy swoją profesjonalną przygodę z muzyką, wszystko szybko się działo. Nie spodziewaliśmy się porównania do Beatlesów. To dla nas wielkie wyróżnienie.

Przyjechaliście do Polski, aby bardziej zapoznać się z naszymi brzmieniami “indie-rockowymi” – tak mówiliście jeszcze całkiem niedawno w wywiadzie dla Good Time Radio. Wyczuliście u nas niszę? Chcecie zagospodarować sobie teren?

Przyjechaliśmy do Polski, bo tutaj są nasze korzenie, to kraj naszych rodziców. Od dziecka mieliśmy sentyment do Polski. Dużo podróżowaliśmy z rodzicami po świecie, ale właśnie w Polsce czujemy się najlepiej. Ludzie tutaj polubili naszą muzykę. Tak naprawdę kiedy podjęliśmy decyzję o przeprowadzce na stałe do Polski, nie wiedzieliśmy czy są u Was zespoły, które grają indie rocka, nie analizowaliśmy tego. Jak tylko nadarzyła się okazja współpracy z Kasią Litwin, to długo się nie zastanawialiśmy.

Oczywiście naszym marzeniem jest “zagospodarować” ten teren i pokazać, że w Polsce jest dwóch polako-francuzów, którzy chcą zarazić swoją muzą jak największą publiczność.

Podobno macie ADHD pisania piosenek (śmiech). Czy Wasze energiczne utwory powstają rzeczywiście bardzo szybko?

Nie tylko w pisaniu piosenek (śmiech). Tak na poważnie to prawda, piszemy dużo utworów. Mamy już gotowe kilkanaście kompozycji z czego wybierzemy pięć lub sześć piosenek na naszą debiutancką EP-kę, której premiera odbędzie się w październiku. Niektóre z tych utworów powstają szybko, ale później “dojrzewają” w głowie, nanosimy poprawki, coś zmieniamy, wracamy do nich i tak w kółko. Czasem utwór powstaje kilka dni, a innym razem kilka miesięcy.

Po przyjeździe do Polski nie mieliście od razu problemów z “muzycznym zaaklimatyzowaniem się” na naszej scenie/rynku muzycznym?

Bardzo szybko poznaliśmy dużo ciekawych ludzi, zaczęliśmy grać koncerty, podróżować. Tak naprawdę jesteśmy tu od października ubiegłego roku, a już tyle się wydarzyło. Podoba nam się taka intensywność, która przynosi efekty. Graliśmy koncerty we Francji, a później w trakcie studiów w Londynie. Mając porównanie możemy powiedzieć, że polska publiczność jest najlepsza, a fanki najpiękniejsze.

Jak pracowało Wam się na planie teledysku do “Angel’s Romance”?

Teledysk do “Angel’s Romance” nagrywaliśmy w stolicy Słowenii, w Ljubljanie. Zdjęcia trwały dwa pełne dni z małymi przerwami, nagrywaliśmy w nocy ze względu na światło. Pracowaliśmy z fantastyczną młodą ekipą którą polecił nam reżyser Mitja Okorn (reż. filmu “Listy do M”) mieszkający na stałe w Warszawie. To był nasz debiut aktorski, a zarazem pierwszy profesjonalny wideoklip.

Producentem piosenki “Angel’s Romance” jest Bartek Dziedzic (producent M.Brodki, A.Rojka czy Pustek), a współproducentem Paweł Sęk, nasz rodak na stałe mieszkający w Los Angeles, współproducent piosenki “We Are Young” zespołu FUN i innych światowych hitów. Jak do nich dotarliście?

Nasza menadżerka Kasia zna się z Bartkiem Dziedzicem i to ona zainteresowała go naszą muzyką. Bartek jest profesjonalistą, zna się na muzyce i wie jak osiągnąć najlepsze brzmienie. Zanim weszliśmy do studia wysłuchaliśmy jego wcześniejszych produkcji, które od razu nam przypadły do gustu. Kiedy dowiedzieliśmy się, że przy “Angel’s Romance” będzie pracował również Paweł Sęk to oniemieliśmy. Nawet nie marzyliśmy o tak fantastycznym duecie producenckim.

Wasze najbliższe plany?

Od kilku tygodni gramy koncerty i tak do końca wakacji. Czeka nas jeszcze kilka fajnych imprez, aby końcem móc powiedzieć, że lato tego roku było bardzo udane (śmiech). Zapraszamy wszystkich na nasz fanpage na Facebooku gdzie na bieżąco pojawiają się informacje na temat koncertów i tego co w danym czasie dzieje się u nas.

Dziękuje za rozmowę!

Rozmawiał Mateusz Grzeszczuk