Wywiad z Dr.No

Wywiad z Dr.No.

O tym, dlaczego nie wydano dotąd następcy debiutanckiego albumu z 2004 roku, jak obecnie pracują i co planują – rozmowa z połową trzonu Dr.No Marcinem Orłowskim.

Uwolnij Muzykę!: Dlaczego na kilka lat zrobiło się o was cicho? Recesja na rynku, brak czasu, ochoty?

Marcin Orłowski: Kiedy skończyliśmy promocję albumu “Almost Done” Karolina zajęła się pracą nad swoim solowym albumem, a my z Michałem faktycznie trochę zwolniliśmy. I choć poza kilkoma oficjalnie wydanymi piosenkami nic się nie ukazywało, to powoli ale w miarę systematycznie spotykaliśmy się przygotowując kolejne pomysły. Przez moment nawet staraliśmy się zainteresować tym jakieś wytwórnie ale nikt nie chciał zaryzykować i pomóc nam w produkcji tego materiału. Wiadomo jak sprzedawały i sprzedają się płyty niszowych zespołów… Wtedy postanowiliśmy odpuścić sobie, przestać się spinać i nie myśleć o wydaniu albumu za wszelką cenę. Jako, że muzyka ciągle nas kręci i wciąga postanowiliśmy dalej realizować nasze pomysły, nie chować ich do szuflady i wypuszczać co jakiś czas pojedyncze piosenki.

Uwolnij Muzykę!: Skąd pomysł na darmowe udostępnianie swoich kompozycji? Na swojej stronie zamieszczacie nawet dla wybrednych wersje flac i wav. Traktujecie komponowanie i produkowanie jako hobby, a może chcecie przed nagraniem kolejnego albumu po prostu przyciągnąć fanów?

Marcin Orłowski: I jedno i drugie. Tak jak mówiłem, muzyka w naszym życiu wiele znaczy i mimo swoich obowiązków zawodowych i prywatnych nie chcemy z niej rezygnować. Będziemy przygotowywać kolejne piosenki. Jeśli przy okazji są osoby, którym się podobają to tylko możemy się cieszyć. Kwestia tylko tego, by do nich trafiły. Myślę, że free download w tym pomaga. Zapewne wśród nich było sporo osób, które wcześniej o nas nie słyszały, a gdzieś w Internecie natrafiły na nasze kawałki, link na stronę… I nie ukrywam, liczę na to, że jeśli ukaże się cały album to go kupią ;)

Uwolnij Muzykę!: Przyglądasz się polskiej scenie muzycznej? Jakie zespoły ostatnio ciebie zainteresowały?

Marcin Orłowski: Przyznam, że poza albumami Lecha Janerki, którego jestem fanem od zawsze, nie kupuję polskich płyt. Natomiast staram się śledzić naszych wykonawców w miarę możliwości poprzez Internet. Odsłuchuję to co udostępniają sami muzycy, jeśli o kimś robi się głośniej lub zainteresuje mnie jakaś informacja o danym artyście. Zawsze z wielką ciekawością czekam na produkcje Oszibarack. Zdaje się też, że bardzo fajną płytę (sądząc po fragmentach, które słyszałem) zrobił Marcin Staniszewski, czyli Beneficjenci Splendoru. I oczywiście polecam płytę Misi i jej Tres.B.

Uwolnij Muzykę!: Jak prawdopodobne jest, że będzie można was posłuchać na koncertach w najbliższych kilku(nastu) miesiącach. Planujecie jakieś występy w poszerzonym składzie, np. z gościnnym udziałem wokalistek albo dodatkowymi instrumentalistami?

Marcin Orłowski: Wszystko zależne jest od możliwości wydania płyty. Jeśli będzie taka opcja, na pewno będziemy się starać zaprezentować te utwory na koncertach. W naszym przypadku nie będzie to łatwe organizacyjnie – bo każda z osób biorąca udział w naszych nagraniach ma sporo swoich zajęć muzycznych i pozamuzycznych – jednak wydanie albumu będzie momentem kiedy na pewno się nad tym zastanowimy.

Uwolnij Muzykę!: Stosujecie sample lub syntezatory czy też wszystkie partie nagrywacie na żywych instrumentach?

Marcin Orłowski: Na żywo nagrywane są partie basu, gitar. Z instrumentów klawiszowych tworzymy sekwencje midi, które potem oczywiście grają barwami z syntezatorów bądź samplerów programowych.Wszystkie ścieżki bębnów programujemy sami, nie używamy gotowych loopów.

Uwolnij Muzykę!: A proces komponowania jak aktualnie wygląda? Podsyłacie sobie pomysły, próbki czy siadacie wspólnie i pracujecie przez kilka godzin?

Marcin Orłowski: Nasze utwory praktycznie od zawsze powstają w ten sam sposób. Pomysł na motyw klawiszowy czy np. linię basową wspólnie rozbudowujemy dokładając kolejne partie instrumentów klawiszowych, gitar i odpowiednią figurę bębnów. Wtedy też powstaje wstępny pomysł na układ części w piosence, zarys jej aranżacji. I mimo, iż praca polegająca na wymianie plików przez internet byłaby szybsza to jednak preferujemy wspólną pracę i wymianę zdań, pomysłów na bieżąco.

Uwolnij Muzykę!: Na jakim etapie dokonujecie wyboru wokalistki? To one czy wy piszecie teksty i linie wokalne?

Marcin Orłowski: Do tej pory do naszych pomysłów śpiewała Karolina Kozak i Misia Furtak także pracując nad piosenką tylko ich głosy bierzemy pod uwagę. Myślimy także o numerach z męskimi głosami… Wysyłamy im wstępnie zaaranżowane pomysły na piosenki. Jeśli są ok, dogrywany jest wokal. Potem oczywiście cały numer miksujemy, zmieniamy jeśli trzeba pod kątem gotowych tracków wokalnych. Kwestie tekstów i linii zostawiamy im w 100%. Oczywiście zdarzają się sytuacje kiedy mamy jakieś uwagi, ale to naprawdę drobne szczególiki…

Uwolnij Muzykę!: Jakie są wasze plany; zamierzacie w dalszym ciągu powielać model wypuszczania pojedynczych utworów czy też dążycie do wydania jakiejś EP albo nawet longplaya?

Marcin Orłowski: Mimo, iż na tą chwilę nie ma tematu wydania albumu czy choćby EP, cały czas robimy kolejne utwory. I oczywiście jeśli znajdzie się ktoś chętny by wydać je na płycie – zrobimy to. Jeśli nie, to najprawdopodobniej dalej będziemy publikować pojedyncze piosenki w Internecie. Kawałek “I Live…” mimo, iż zawiesiliśmy go ponad rok temu, do tej pory jest systematycznie ściągany z naszej strony, tak jak kolejny singiel “Disarray” z Misią*. Także zainteresowanie jest. Poza tym każdy z numerów, które robimy prędzej czy później trafia na jakąś kompilację, także można powiedzieć, że są oficjalnie wydane…(śmiech).

Pytał Łukasz Stasiełowicz

fot. Michał Giedrojć

*Dwa wspomniane utwory można pobrać także u nas: “I live…” , “Disarray