WywiadyprzemekDry The River

Wywiad z Dry the River

WywiadyprzemekDry The River

O staniu blisko siebie na scenie, dorastaniu i hardcorze.

Jeśli wszystko dobrze pójdzie – a koncerty, epka i wszystkie wydane single na to wskazują – Dry the River będzie kolejnym wielkim zespołem czerpiącym garściami z folku. Ich wyjątkowość polega na tym, że przy okazji nie rezygnują z wielkiej energii i zaangażowania charakterystycznych dla muzyki gitarowej. Poniżej możecie przeczytać rozmowę z wokalistą Peterem Liddle i basistą Scottem Millerem, jaką przeprowadziliśmy po ich koncercie na tegorocznym OFF Festivalu.

Uwolnij Muzykę!: Zaskoczyliście mnie intensywnością swojego koncertu. Także kilka waszych ostatnich singli było mocniejszych – pojawiają się na nich przesterowane gitary, mają bardziej rockowy feeling. W tym roku nagrywacie swój debiutancki album – czy to jest kierunek, w którym będziecie na nim podążać?

Peter Liddle: Album nagrywamy już od lutego i za każdym razem najpierw zaczynamy od stworzenia akustycznej wersji danej piosenki. Ponieważ od zawsze słuchaliśmy ciężkiej muzyki i się nią inspirowaliśmy, to siłą rzeczy idziemy w taką stronę. Na albumie będziemy chcieli uchwycić każde oblicze Dry the River – chcemy, aby znalazła się tam zarówno ta delikatniejsza, jak i cięższa strona.

Uwolnij Muzykę!: Czy zgodzicie się, że wasza twórczość jest nostalgiczna?

Scott Miller: To prawda.

Peter Liddle: Mam taką nadzieję, lubię o niej w taki sposób myśleć.

Uwolnij Muzykę!: Pytam, ponieważ mówi się, że duży wpływ na proces tworzenia muzyki ma miejsce, w którym się dorastało.

Scott Miller: Wszyscy wychowaliśmy się bardzo podobnych warunkach w południowym Londynie; jedynie Peter urodził się Norwegii, ale szybko przeprowadził się do Wielkiej Brytanii. Znajdowała się tam świetna scena, gdzie grało mnóstwo zespołów, a muzycy byli bardzo różnorodni. Trafiliśmy na siebie bardzo wcześnie, a tam była dobra atmosfera dla początkujących kapel, chcących grać koncerty w niewielkich lokalach.

Peter Liddle: Większy wpływ miała na nas lokalna scena, niż samo miejsce zamieszkania.

Scott Miller: Nie inspirowaliśmy się krajobrazem, który nas otaczał, ale ludźmi.

Peter Liddle: Było tam wiele zespołów rockowych, punkowych i metalowych, wszystkie dzieciaki miały tatuaże.

Uwolnij Muzykę!: Tak, właśnie widzę.

Peter i Scott: (śmiech – chłopaki sami wyglądają, jak chodzące studia tatuażu)

Peter Liddle: Jako nastolatki graliśmy w hardcore’owych kapelach, siedzieliśmy w ciężkiej muzyce. W wieku 18-19 lat zacząłem pisać piosenki na gitarę akustyczną. Z początku miał to być tylko projekt studyjny, eksperyment. Z czasem stwierdziłem, że chcę zobaczyć, jak sprawdza się ten materiał na żywo i poprosiłem znajomych, którzy tak jak ja siedzieli w hardcorze, do zagrania kilku koncertów. Zaczynaliśmy tworzyć swoje własne brzmienie, jakiego nie słyszałem nigdzie inaczej, dzięki czemu nasza muzyka zaczęła działać. Miała ona w sobie ładunek emocjonalny i intensywność cechujące hardcore, ale jednocześnie była sentymentalna, słowa piosenek były napisane z folkowką wrażliwością.

Uwolnij Muzykę!: Czy spodziewaliście się tak ciepłego przyjęcia  i tak licznej publiczności entuzjastycznie reagującej na waszą muzykę (mowa o OFF Festivalu przyp. red.)?

Scott Miller: Do tej pory zagraliśmy kilka koncertów w Europie, ale tego  się nie spodziewaliśmy, to było wielkie zaskoczenie! To był nasz pierwszy występ w Polsce, a ludzie nas świetnie przyjęli. Kiedy wymawialiśmy tytuł piosenki, jaką za chwilę zagramy, okazywało się, że ludzie ją znają i reagowali z zachwytem. Na pewno bardzo pomógł nam Internet, możliwość zapoznania się z naszą muzyką poprzez Youtube itd. Myślę, że bardzo chętnie tu wrócimy przy okazji następnej trasy koncertowej.

Uwolnij Muzykę!: A więc jesteście jak najbardziej otwarci na rozpowszechnianie swojej muzyki przez Internet?

Scott Miller: Chcemy się dzielić tymi piosenkami, im więcej osób je usłyszy, tym lepiej. Zwłaszcza z klipami i tego typu rzeczami można robić interesujące rzeczy, w sieci prezentujemy także nasze akustyczne występy. Mamy nadzieję, że ludzi będą mogli poznać nasze nagrania i kiedy przyjdą na koncert, zostaną zaskoczeni czymś innym – obliczem, które prezentujemy na żywo. Chciałbym, żeby to były dwie różne rzeczy.

Peter Liddle: Internet pozwala gromadzić się wokół muzyki i to jest najważniejsze. Nie można oczekiwać, że ludzie zaczną od razu kupować twoje nagrania. Fajnie, jeśli w końcu zaczną, ale nie to jest najważniejsze.

Scott Miller: Nie można się o to martwić.

Peter Liddle: Nie jest się w stanie obronić przed tym, jak działa Internet i myśleć, że będziesz z niego czerpał tylko korzyści.

Scott Miller: I tak wcześniej czy później twoje kawałki się w nim znajdą. Dla nas to sposób by w ekscytujący sposób pokazać ludziom nasze piosenki i klipy.

Uwolnij Muzykę!: W jednym z wywiadów powiedzieliście, że grając koncerty cały czas się czegoś nowego dowiadujecie i uczycie. Czy wiecie teraz coś więcej, niż wiedzieliście na przykład na początku roku?

Scott Miller: Oczywiście. Wszystkie piosenki ewoluują z racji tego, że gramy więcej koncertów i widzimy reakcje ludzi na konkretny piosenkę – to ma wpływ na to, jak o niej myślimy. Kiedy zaczynaliśmy brzmieliśmy bardziej miękko i folkowo, nasze inspiracje popchnęły nas do grania nieco ciężej. Jeśli odbiorcy reagują na to pozytywnie, będziemy podążać w tym kierunku.

Peter Liddle: Dowiedzieliśmy się, że liczą się wszystkie drobne szczegóły – ustawiamy sprzęt tak, aby być razem blisko siebie na dużych scenach. Perkusję i wzmacniacze przesuwamy blisko skraju sceny, aby znajdować się wspólnie po środku niej. Dbamy także o to, żeby na scenie było naprawdę głośno, by samemu poczuć swoją muzykę. To ma tym większe znaczenie, że akustyka na dużych obiektach bywa dziwna.

Scott Miller: Zaczynaliśmy grać na małych scenach w skromnych lokalach w Wielkiej Brytanii, więc jesteśmy przyzwyczajeni do stania naprawdę blisko siebie, z perkusistą tuż za sobą. Chcieliśmy przenieść to do znacznie większych miejsc, aby uchwycić tę atmosferę.

Peter Liddle: Nauczyliśmy się, ile możemy imprezować w trasie, a ile potrzebujemy snu. Musimy myśleć – “Cóż jutro mamy lot o 6 rano, więc trzeba szybko iść do łóżek”.

Scott Miller: Musieliśmy się dowiedzieć, jaka jest właściwa dla nas liczba piw, zanim wejdziemy na scenę (śmiech).

Uwolnij Muzykę!: W waszych utworach jest bardzo dużo pięknych, klasycznych harmonii i melodii. Z czego to wypływa? Czy macie pewne wykształcenie muzyczne, czy to po prostu element z waszego stylu?

Scott Miller: Jest to częściowo naturalna cecha, ponieważ wszyscy w Dry the River zaczęliśmy śpiewać. Zanim dołączyłem do zespołu, nigdy wcześniej nie śpiewałem; Peter śpiewał w dużej ilości kapel, więc był najbardziej doświadczony. Po prostu sprawdzaliśmy, czy potrafimy coś zaśpiewać i jeśli brzmiało to dobrze, wcielaliśmy to w życie. Większość partii wokalnych aranżuje Matt, nasz gitarzysta. Peter przychodzi z jakąś piosenką, a Matt ma ucho do tego, co np. ja powinienem robić. Mówi mi jak mam coś zaśpiewać, a ja po prostu to robię.

Peter Liddle: Był tak czas, że ludzie nie mieli śmiałości do grania pięknych oraz posiadających rozmach melodii, ponieważ uznawali, że one nie są fajne.

Uwolnij Muzykę!: Chodzi o całą filozofię grania w małych klubach i nie wyrywania się zbyt odważnie do przodu?

Scott Miller: Tak, dokładnie o to chodzi.

Peter Liddle: Wiem, że niektóre zespoły wolą w swojej muzyce stosować prostsze środki i przechodzić w swojej twórczości od razu do sedna. My może czasem jesteśmy zbyt melodramatyczni i teatralni, ale świetnie się przy tym bawimy.

Scott Miller: Tak, naprawdę lubimy robić to właśnie w taki sposób.

Peter Liddle: Mamy tendencje do pisania klasycznych piosenek, ponieważ słuchamy dużo takich artystów jak choćby Paul Simon czy Leonard Cohen, którzy mają charakterystyczne i chwytliwe melodie. Oprócz tego słuchamy również mniej oczywistych wykonawców, ale nieustannie staramy się złapać równowagę między refrenami, które ludzie chcą usłyszeć, a tym, aby to wszystko miało po prostu sens.

Uwolnij Muzykę!: Ostatnie pytanie. Jakie macie plany na przyszłość? Płyta, potem trasa, czy może posiadacie jeszcze jakieś dalsze plany?

Scott Miller: Staramy się brać to, co przynosi nam teraźniejszość. Nie chcemy planować zbyt dużo, jesteśmy bardzo zadowolenie z tego, co mamy – koncerty, festiwale, duża trasa po Anglii i nieco mniejsza po Europie w tym roku. Nie chcemy patrzeć zbyt daleko wprzód. W najbliższej przyszłości najważniejszy jest album, który nagrywamy od 5 miesięcy i który jest już prawie skończony. Myślę, że wyjdzie on w styczniu, może lutym w przyszłym roku. Potem kolejna trasa, kolejne koncerty… Kolejny album (śmiech).

Peter Liddle: Nie chcemy być zbyt dużymi optymistami, nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Mamy nadzieję, że rzeczy będą się miały dobrze. Jest duże niebezpieczeństwo w spoglądaniu tylko na to, co może przyjść i nie docenianiu tego, co się ma. Teraz nasz zespół musi odwiedzić jeszcze wiele krajów oraz zagrać jeszcze dla wielu ludzi – i to nas zachwyca.

Uwolnij Muzykę!: Wielkie dzięki za wywiad oraz poświęcony czas.

Scott Miller: Też dziękujemy i kto wie, może do zobaczenia w przyszłym roku na kolejnym koncercie w Polsce.

Rozmawiał Krzysztof Kowalczyk

Zdjęcia 2 i 3 : Gosia Lewandowska