Wywiad z Fair Weather Friends

Wywiad z Fair Weather Friends

“Mamy jeszcze kilka marzeń do spełnienia i umiejętności do rozwinięcia”.

Pojawili się w moim świecie nagle, ale już teraz wiem, że na pewno w nim pozostaną. Od paru dni katuję ich fantastyczne piosenki, które jak wpadły, tak nie chcą wyjść z mojej głowy. O kim mowa? Oczywiście o Fair Weather Friends, którzy przebojem zdobywają polski rynek muzyczny.

Czujecie się artystami spełnionymi? Gracie mnóstwo koncertów, byliście na Opene’rze, czy Coke’u, poza tym macie gotową debiutancką płytę.

Paweł Cyz: Absolutnie nie. Zespół nie może czuć się spełniony przed wydaniem pełnowymiarowego albumu, to jest dopiero początek drogi.

Michał Maślak: Mamy jeszcze kilka marzeń do spełnienia i umiejętności do rozwinięcia. Ważne, że przed nami kolejne wyzwania, które ekscytują, ale nie pozwalają na jakieś okopanie się w dotychczasowych schematach.

P.C: Bardzo fajnie, że udało się po drodze zaliczyć parę sukcesów i fajnych momentów.

Zostaliście nazwani przez Radio Roxy “nadzieją roku 2013″. Całkiem spore wyróżnienie, nie sądzicie?

Mateusz Zegan: Cieszyliśmy się z tego, że ktoś nas docenił.

Maciek Bywalec: Bardzo ubolewamy nad końcem Roxy. Z trudem budowali coś przez lata po to, by nagle przestać istnieć. Wielka szkoda.

M.M: Wielka szkoda, że Roxy nie istnieje. Pozostała jednak nisza, która prędzej czy później ulegnie zagospodarowaniu. To wyróżnienie jest dla nas znaczące.

Wasze piosenki puszczane były jednak też w innych rozgłośniach jak Eska Rock, Trójka czy Czwórka. Wydaje się, że obecnie polski rynek muzyczny zaczyna dopuszczać do głosu szeroko pojętą muzykę alternatywną…

M.M: Można zaobserwować dwa przeciwstawne zjawiska. Z jednej strony da się zauważyć oddolną inicjatywę  zespołów, które grają świetną i docenianą przez publiczność muzykę. Z drugiej strony istnieją media, które zdają się nie dostrzegać zjawiska i produkują swoje wytwory. Tak rodzi się dychotomia polskiego rynku muzycznego. Mam nadzieję, że oddolna inicjatywa twórców i wsparcie publiki rozsadzi ten rynek już wkrótce.

P.C: Viva czy MTV emitują ciągle jakieś idiotyczne programy jak Ekipa z New Jersey czy Ekipa z Newcastle. Jest bardzo ciężko, bo nie ma miejsca gdzie by można puszczać tego typu muzykę. Z drugiej strony nastąpił tak ogromny rozwój środków masowego przekazu. Kluczowy stał się internet. Wydaje mi się, że w Polsce słuchacze są coraz bardziej świadomi tego, czego szukają i gdzie mogą to znaleźć. I właśnie dzięki temu my możemy funkcjonować.

Wracając do waszej nadchodzącej płyty, realne jest jej wydanie jesienią?

M.Z: Materiał jest już skończony, czekamy tylko, żeby zrobić jeszcze mastering, 99% jest zmiksowane i prawie cała płyta jest gotowa. Na pewno w tym roku pojawi się ten album.

M.B: Na razie wolimy jeszcze nie podawać konkretnych dat. Wiadomo, my moglibyśmy i najchętniej wydalibyśmy ten album dziś lub jutro, ale tak się tego po prostu nie robi. Jesień to realna pora.

P.C: Bardzo się cieszymy, że akurat Warner będzie wydawcą tej płyty. Mając gotowy materiał szukaliśmy wydawcy przez kilka miesięcy, mieliśmy różne propozycje, również z wytwórni uznawanych za bardziej niezależne czy niszowe. Przeróżne negocjacje trwały bardzo długo, w końcu zdecydowaliśmy, że Warner będzie dla nas najlepszą opcją. Bardzo się z tego cieszymy.

M.M:  Warner nie mówił do nas cynicznym językiem jak niektóre wytwórnie z którymi rozmawialiśmy i postawił na swobodę artystyczną.

P.C: Nie bez znaczenia jest też fakt, że do współpracy zaprosił nas Bartek Winczewski. Jako były dziennikarz, DJ i próbuje wpuścić trochę powietrza do wytwórni proponując młode zespoły. Jesteśmy trzecim bandem ze sceny około elektronicznej, który podpisał kontrakt.

Spotkaliście się może z głosami, że brzmicie jak zagraniczni artyści czy wątpliwościami, że jesteście polskim zespołem?

P.C: Takie głosy się zdarzają, ale to się odnosi nie tylko do nas, ale też do innych polskich zespołów. Jest to następstwo tego, że nie ma gdzie tej muzyki prezentować. Gdyby istniały takie media, to ludzie skończyliby z błędnym określaniem polskiej muzyki zagraniczną, gdyż wiedzieliby, że wiele polskich zespołów tworzy na światowym poziomie od dłuższego czasu.

Udało się wam osiągnąć pewien sukces bez pójścia do popularnych muzycznych show. Dlaczego postanowiliście kroczyć tą drogą?

P.C: Jest to droga na skróty, która nas nie interesuje. Nie chcemy słuchać tego, co na temat naszej muzyki, ma do powiedzenia Tatiana Okupnik albo Ewa Farna. To samo tyczy się Kuby Wojewódzkiego, który jako były dziennikarz muzyczny zupełnie nie ma szacunku do muzyków, o czym można się przekonać oglądając jego programy. Dlatego też postanowiliśmy podążać inną drogą, pewnie trochę trudniejszą.

Co jest największym atutem Fair Weather Friends?

P.C: My raczej nie powinniśmy mówić o własnych atutach, niech je ocenią nasi fani. Staramy się dawać z siebie wszystko, czy to na koncertach, czy na płycie, którą stworzyliśmy.

Rozmawiał Michał Konwicki