Wywiad z Felixem Kubinem i Wojtkiem Kucharczykiem (The Complainer)

Rozmowa o kulisach wspólnego, polsko-niemieckiego projektu.

Pod koniec listopada 2011, podczas festiwalu polenmARkT w Greifswaldzie, Felix Kubin wraz z Wojtkiem Kucharczykiem (The Complainer) zaprezentowali nadzwyczajne słuchowisko o stereotypach polsko-niemieckich. Później każdy z nich dał solowy koncert. W przerwie pomiędzy wspólnymi a samotnymi występami udało mi się porozmawiać z oboma artystami. Felix poczęstował polskim żubrówkowym prezentem, więc już na początku wszelkie potencjalne stereotypy zniknęły.

Uwolnij Muzykę!: Kiedy wpadliście na pomysł, by wspólnie pracować?

Felix Kubin: W 2003 roku….albo wydaje mi się, że nawet w 2002. Wtedy poznałem Wojtka i chciałem wydać jego płytę. Wysłał mi bardzo dużo płyt i później wydałem płytę winylową Wojtka “Retro*Sex*Galaxy”. A potem….sam już nie wiem jak do tego doszło. Możliwe, że byłem na festiwalu słuchowisk i tam poznałem redaktorkę radia ORF (Österreichischer Rundfunk) i zaproponowałem jej, iż można byłoby coś zrobić na temat stosunków niemiecko-polskich, tak na innym poziomie. Wtedy spytałem Wojtka, który od razu się zgodził, a później robiliśmy to jeszcze razem z Deutschlandradio. Oni mieli większe możliwości i zrobiliśmy jeszcze wersję studyjną.

Uwolnij Muzykę!: A ta idea stereotypów….Rozmawialiście o tym ze sobą? Wiedzieliście od początku, iż będzie to coś na ten temat, czy raczej była to kwestia improwizacji?

Wojtek Kucharczyk: Przygotowywaliśmy ten materiał przez dwa lata. Na początku był oczywiście długi okres zbierania pomysłów i długich dyskusji (osobiście i poprzez emaile). Następnie zaczęliśmy dokonywać selekcji, potem kolejnej. Produkowaliśmy także pewne części, by je ukształtować…

Felix Kubin: Tak, kawałek po kawałku, ale każdy miał własne. Czasami nakładaliśmy je na siebie lub edytowaliśmy. Właściwie pracowaliśmy częściowo niezależnie nad kilkoma pierwszymi wersjami. Mam na myśli materiał w swojej pierwszej, surowej wersji. A potem pracowaliśmy nad ostatecznymi wersjami, więc ja stworzyłem część….Na początku jednak rozmawialiśmy o jakich typach uprzedzeń będziemy…

Wojtek Kucharczyk: Ale czasami spędzaliśmy czas razem w tym samym studio, lecz pracując nad innymi aspektami. Następnie daliśmy kilka występów z tym materiałem i ponownie go przerobiliśmy, by dojść do tej ostatecznej wersji. Od pierwszego występu do ostatniego upłynęły trzy, cztery miesiące, wtedy była gotowa ostateczna wersja.

Uwolnij Muzykę!: Mieliście dużo problemów, by dojść do tego ostatecznego kształtu? Macie w końcu inne pomysły, doświadczenia, gusta muzyczne…

Felix Kubin: Nie, nasze główne podejście było jasne. Nie chcieliśmy robić tego typowego, lekkiego, dwunarodowego leczenia ran. To jest właściwie straszne dla każdego, ale każdy też mówi: to wspaniałe, to się dzieje. Nie, nie. Chcieliśmy wziąć kawałek z naszych kultur, spojrzeć na nie; co jest tam dobre, co jest przerażające. Nie musieliśmy niczego omawiać. Byliśmy już przyjaciółmi, nie musieliśmy dyskutować o treści. Bardziej rozmawialiśmy o formie, jaką to ma przybrać. Dla nas było jasne, że musimy wziąć także kilka drastycznych rzeczy. Ponieważ taka jest nasza natura, ale także nasze zainteresowanie tą konfrontacją. Myśleliśmy o tym bardziej w punkowym stylu – mówisz rzeczy bezpośrednio, robisz to trochę bardziej agresywnie, ponieważ to czyni sytuację bardziej klarowną albo nawet zabawniejszą czy pompatyczniejszą niż te wszystkie łagodne rzeczy. Chcieliśmy stworzyć przeciwieństwo ezoterycznego kawałka.

Uwolnij Muzykę!: Jak to wyglądało? Wojtek przychodzi do ciebie i mówi: Słuchaj, nienawidzę tego w twojej nacji. Zróbmy to!

Felix Kubin: Wydaje mi się, że nienawidził dokładnie tych rzeczy, co ja. (śmiech)

Wojtek Kucharczyk: Zapamiętałem to tak, iż raczej mówiłem co nie podoba się mi w mojej nacji albo brałem stereotypowe myślenie np. faszyzm, wojna i chciałem zrobić coś z tym na odwrót, pokazać w innym zwierciadle. Nie zawsze konieczne jest wyjaśnienie…

Felix Kubin: Nie, nie…Nie chcieliśmy nic wyjaśniać (śmiech)

Wojtek Kucharczyk: Proponowałem – może to będzie zabawne połączyć nagrania filmu o drugiej wojnie światowej z jakąś piosenką rockową. Zobaczmy co się wydarzy… Interesujące, zostawmy to tak.

Felix Kubin: Tak, na przykład zastanawialiśmy się nad interesującą formą opowieści o tych dwóch słynnych bitwach. Wzięliśmy obie i traktowaliśmy je jak sport; kto zaatakował pierwszy pod Grunwaldem i kto zaczął pod Tannenbergiem. To było jak wiadomości sportowe z techno-rytmem, do tego było to bardzo hedonistyczne, więc robimy kawałek sportowo-rozrywkowo-info-dyskotekowy.

Wojtek Kucharczyk: Co zrobiliby rycerze, gdyby właśnie miało dojść do bitwy? Czego słuchaliby przed akcją albo w jej trakcie..

Felix Kubin: (śmiech)

Wojtek Kucharczyk: Czasami bardzo ważne było to specyficzne poczucie humoru. Pokazać rzeczy z humorem, bo zazwyczaj można nim przekazać bardzo poważne informacje.

Felix Kubin: Tak, zdecydowanie.

Wojtek Kucharczyk: Jestem fanem Monty Pythona, oni zawsze walczyli przeciwko pompatycznym rzeczom. Jeżeli chcesz więc powiedzieć coś poważnego, to lepiej znajdź dobry żart na ten temat, nie rób tego jeszcze bardziej pompatycznym i spektakularnym – po prostu miej ubaw z tego. W naszej pracy było wiele takich sytuacji. Słyszałeś ludzi śmiejących się z tych żartów o disco-polo….Nie lubię tej muzyki, ale ona jest cholernie poważna.

Felix Kubin: Ale to jest najlepsze. Najlepsze!

Wojtek Kucharczyk: W kilku przypadkach staraliśmy się więc być intelektualistami, robiliśmy jakiś research, lecz z drugiej strony…

Felix Kubin: Mieliśmy mnóstwo zabawy, tak często się śmialiśmy w trakcie robienia pewnych rzeczy. Przykładowo prowadziliśmy tę dyskusję na temat kochanie-disco, kochanie-baby. To nie było planowane, to była po prostu dyskusja w studio. Pytałem co to jest to kochanie, ponieważ zawsze pojawiało się w tych kawałkach disco-polo.

Uwolnij Muzykę!: Lubisz disco-polo?

Felix Kubin: Jak można tego nie lubić? (śmiech) Lubię to w wersji, jaką my zrobiliśmy (śmiech).

Uwolnij Muzykę!: Graliście ten materiał tylko w Niemczech i w Polsce?

Felix Kubin: Jeszcze w Austrii.

Wojtek Kucharczyk: I jeszcze w Danii, w Kopenhadze.

Felix Kubin: Dla nich to było dziwne, ponieważ nie rozumieli żadnych żartów. Nie mieli tej wiedzy na temat poszczególnych nacji.

Wojtek Kucharczyk: Ten festiwal, na który nas zaproszono, był dedykowany staromodnym rzutnikom typu OHP – takim do folii.

Felix Kubin: (kolejny atak śmiechu)

Wojtek Kucharczyk: Widzieli nasz występ na festiwalu Club Transmediale w roku 2004 i pokochali to. Nie wiedzieli absolutnie nic na temat polsko-niemieckich problemów, ale byli naprawdę zauroczeni oprawą wizualną. Wtedy robiliśmy tych obrazków więcej niż dzisiaj. Zaprosili nas z powodów wizualnych, lecz z drugiej strony pamiętam jak podszedł do nas po odegraniu jeden gość, który był bardzo agresywny i mówił, że to bardzo złe, co zrobiliśmy. To nie jest dozwolone, za dużo tego zrobiliśmy, za mocno uderzyliśmy i był naprawdę wkurzony. Nie wiem dlaczego, ale takie miałem właśnie wrażenie, że całkiem pozytywny odbiór publiczności spowodował ten jego wybuch. Dziwne. Czasami jednak publiczność reaguje w kompletnie nieoczekiwany sposób.

Felix Kubin: Niektórych Polaków zszokowało “Wesele Hymnów”, które wydaje mi się genialne, ponieważ tak dobrze muzycznie pasuje. Także poprzez fakt, że tworzysz podwójny hymn i niszczysz tym samym ideę, gdyż hymn powinien być jakimś wyznacznikiem, profilem danego państwa, tak jak na przykład podczas wojny, kiedy ludzie noszą niebieskie i zielone ubrania. Wyobraź sobie, że mamy dwa państwa noszące albo niebieskie, albo zielone ubrania i nagle tworzymy ubrania niebiesko-zielone. Nie wiesz kto jest twoim przyjacielem, a kto wrogiem. Ten sam efekt osiągamy tymi hymnami. Niemiecki i polski leżą jakoś w harmonii, tak blisko siebie.

Uwolnij Muzykę!: Musieliście manipulować skalami muzycznymi?

Felix Kubin: Nie, nie musieliśmy zmieniać nawet jednego tonu. To dokładnie oryginalne hymny, tylko że przecinające się ze sobą. Genialna rzecz. Na koniec otrzymujesz więc hybrydę. Szczególnie dla Polaków jest to dziwne, ponieważ czują się zgwałceni jak kobieta, albo jak kobieta, która dostaje napalone spojrzenia od mężczyzn. Reakcja wygląda więc jak: Hej, hej – to mój Hymn! Co wy robicie?!

Uwolnij Muzykę!: Macie ogólne wnioski na temat tego, jaka była reakcja w Niemczech i w Polsce?

Felix Kubin: Dla obu nacji pewne części są rozrywkowe lub niejasne. Dla Polaków, może musicie mnie poprawić, było więcej drażliwych i obrażających rzeczy, lecz jednocześnie mieli większy ubaw z tego. Natomiast Niemcy w kilku miejscach od razu czuli się winni, tak dzieje się zawsze, kiedy pojawia się coś związanego np. z wojną, bo mamy problemy z wyabstrahowaniem tego, mamy też inną edukację.

Uwolnij Muzykę!: Dobrze, że to mówisz, gdyż wydaje mi się, iż wielu Polaków ma ten schemat dumnych Niemców, dumnych z własnego narodu.

Felix Kubin: Nie. Myślę, że stosunek Niemców do własnej nacji był burzliwy przez długi okres i dopiero w ostatnich trzech czy czterech latach stał się troszeczkę normalniejszy. Przez normalniejszy rozumiem to, że Niemcy nie boją się już wywieszać flagi w samochodzie przy okazji Mistrzostw Świata w piłce nożnej lub czegoś innego. Wcześniej miało to złe konotacje. Nie jestem zainteresowany flagami, chyba że artystycznie. Nie jestem zainteresowany hymnami, chyba że artystycznie. Nie biegam i nie śpiewam swojego hymnu narodowego, nie macham flagą. Szczerze mówiąc, to uważam niemiecką flagę za trochę brzydką. To mnie nie interesuje, interesuje mnie natomiast to, co ludzie z tym robią.

Uwolnij Muzykę!: W październiku graliście w Krakowie podczas Unsound Festival, lecz nie graliście razem…

Felix Kubin: Nie, nie. Na tym festiwalu grałem ścieżkę dźwiękową do filmu…

Wojtek Kucharczyk: Właściwie graliśmy na tej samej scenie, ale nie razem.

Felix Kubin: Tak. Tak jak teraz, lecz po sobie.

Uwolnij Muzykę!: Czy była to kwestia zaproszenia, czy też nie chcieliście grać razem?

Felix Kubin: Nie, nie, nie.

Wojtek Kucharczyk: Oni chcieli byśmy grali solo. Graliśmy już TerriTerrorTorium podczas Unsound Festival kilka lat temu. Sytuacja była wtedy podobna, mieliśmy grać po sobie, więc stwierdziliśmy, że zrobimy TerriTerrorTorium pomiędzy. To było w okolicach 2005 roku. Nie było więc konieczne robienie tego jeszcze raz.

Uwolnij Muzykę!: Wojtek mówił wcześniej, iż zaktualizowaliście wersję tego słuchowiska. Planujecie jeszcze coś z tym zrobić? Więcej EP?

Felix Kubin: (śmiech) Wydaliśmy już siedmiocalówkę. Główną ideę przekazaliśmy, ale ten temat będzie zawsze interesujący. Powiedzieliśmy wiele ważnych rzeczy, praca została zakończona. Budowanie tego było dla mnie frajdą. Wydaje mi się, że dzisiaj zagraliśmy razem bardzo dobrze pod względem muzycznym. Potrafię sobie wyobrazić, że będę takie rzeczy robić w przyszłości, ale ten główny temat przybiliśmy już gwoździem. Nowe sprawy pojawiają się cały czas, więc zawsze można coś dodać.

Uwolnij Muzykę!: A to przetworzenie utworu “Roboter” grupy Kraftwerk na ile było improwizacją?

Felix Kubin: Pół na pół.

Wojtek Kucharczyk: Dzisiaj? To była forma improwizacji, ponieważ nie wiedzieliśmy jak długie to będzie. Ok, znaliśmy sample i wzorce, ale nie wiedzieliśmy jak będzie się ten utwór rozwijał. Część była improwizowana, więc powiedzmy: pół na pół.

(Felix zabiera Żubrówkę i idzie przygotowywać się do solowego występu)

———————————————

Uwolnij Muzykę!: Czym się ostatnio zajmowałeś?

Wojtek Kucharczyk: Na razie wyszła, że tak powiem metaforycznie, nielegalnie moja nowa płyta “The Shrine” jako The Complainer. Nielegalnie dlatego, że nie udało się na razie załatwić oficjalnego wydania, a na tyle długo ta płyta już leży, że postanowiłem ją ludziom udostępnić – nie patrząc na jakiegokolwiek rodzaju korzyści. Po prostu rozdać i zobaczyć co się stanie, bo blokowało mnie to przed rozpoczęciem pracy nad nowym materiałem. Musiałem zakończyć pewien etap, by móc zacząć następny. Dlatego nie chciałem już dłużej czekać na decyzje wydawniczych mocodawców i wydałem to rozdając jako download w zasadzie tylko swoim przyjaciołom, bo nie chcę tutaj przegiąć; chciałbym aby kiedyś tantiemy za te nagrania trafiły do oryginalnych kompozytorów. Chciałbym też żeby oni usłyszeli moje wersje, bo to płyta z coverami.

Uwolnij Muzykę!: A wysyłałeś już im?

Wojtek Kucharczyk: Nie, na razie nie ma jeszcze sensu, ale zacząłem to też udostępniać w formie video na youtube. W założeniu, mam nadzieję że uda się to zrealizować, każdy utwór z płyty “The Shrine” będzie miał swoje video, które razem będą tworzyć rodzaj kompletu, zestawu. Myślę, że jest też szansa, gdyby to udało mi się wydać, zrobić to w takiej formie parafilmowej. Utwory mają takie łączniki, które są mikrofilmami i razem tworzy to taki jeden, niekoniecznie fabularny, film. Zacząłem od “Blue Monday” i “Get the Balance Right”. Co tydzień aż do skutku chcę pokazywać kolejne video.

Uwolnij Muzykę!: Jakie są pierwsze reakcje na te dwa klipy?

Wojtek Kucharczyk: No “Blue Monday”, jak na mnie, ma dużo większą ilość wejść niż moje normalne wrzuty na youtube, czyli jest zainteresowanie i ono jeszcze rośnie. To widzę też po lajkach na stronie Complainera na Facebooku, czy nawet po prośbach z radio. W Polsce jest zainteresowanie ze strony niezależnych rozgłośni. Pytali ludzie: no dobrze, nieoficjalnie wydane, ale czy możemy to w radio puszczać? Radio i tak płaci tantiemy oryginalnym kompozytorom, więc ja uważam, że nie ma problemu, by to poleciało. Wiem, że już u nas puścili, ale póki co najbardziej mnie cieszy, że zaczynają to prezentować za granicą. Nawet w Anglii, a ma to dla mnie szczególne znaczenie, bo większość tych utworów ma czyste angielskie korzenie. Pomimo tego, że wychowałem się na tych utworach, nie ma szans bym do końca rozumiał kontekst ich powstawania, tamtych czasów i miejsca. Jeżeli ludzie, którzy podobnie jak ja, wyrastali w tamtych czasach, ale w innym kraju mówią, że to są bardzo dobre wersje to ja im muszę wierzyć. Jestem naprawdę szczęśliwy, gdy prawdziwy Anglik mówi: No słuchaj, twoja wersja “Panic” The Smiths jest rewelacyjna. To tak jakby udało mi się, oglądając z dystansu, z polskiego punktu widzenia, powiedzieć coś nowego czy istotnego na jakiś dziwny, odległy temat. Dlatego też wybrałem takie utwory, a nie inne, chociaż niektórzy narzekają np. Czemu Depechów wziąłeś ten utwór? Bo właśnie w tym utworze jest coś, co mnie zawsze szczególnie intrygowało. Dlatego go wybrałem, chociaż Depechów lubię jako zespół od dziecka cały czas i lubię większość tego co nagrali.

Uwolnij Muzykę!: Miałeś problem z wyborem na zasadzie lubię ten utwór i ten utwór – który wybrać?

Wojtek Kucharczyk: W zasadzie nie. To był, z tego co pamiętam, pierwszy utwór Depechów, który mnie poruszył. Tam się wydarzyło rytmicznie coś, czego wcześniej nie znałem. Takie przesunięcie dwóch fraz rytmicznych, które oni potem jeszcze w kilku utworach stosowali, i które prawdopodobnie – tak to sobie tłumaczę jako producent – powstało przypadkiem. Jakby ktoś nacisnął guzik z presetem trochę za późno i coś się przesunęło. Okazało się, że to się świetnie rusza, robi się taki dziwny, mechaniczny funk między frazami. Wtedy odkryłem to po raz pierwszy i do dzisiaj ta prosta technika bardzo mi się podoba. Coś podobnego zrobiliśmy przy hymnach z Felixem; takie przesunięcie, które pozwoliło na to, że te dwie na pozór nieprzystawalne rzeczy się ze sobą pogodziły. Zatem różne są powody dla których te utwory wybrałem. Problem miałem tylko z ilością, bo jak robiłem sobie listę tych utworów to było ich kilkadziesiąt. Musiałem się więc zdecydować – co ma dla mnie szczególne znaczenie i co by też ze sobą dobrze korespondowało jako zestaw. Do koncertów mam już kilka następnych coverów przygotowanych i myślę, że druga część “The Shrine” mogłaby bardzo szybko powstać. W zasadzie w ciągu kilku miesięcy, tylko że po co gonić, doprodukowywać. Zobaczę co się wydarzy z tą pierwszą częścią i później pomyślę, co by jeszcze można zrobić.

Uwolnij Muzykę!: Grałeś już te piosenki na koncertach? Jaki był ich odbiór?

Wojtek Kucharczyk: Tak. Premiera była na Unsound Festival. Było dużo ludzi, publiczność była międzynarodowa. Oczywiście są takie utwory jak “Blue Monday”, nie ma szans, by ktoś tego nie znał, więc reakcja wtedy jest mocniejsza. A na przykład jak wchodzi “Get the Balance Right” no to już wtedy jest troszkę chłodniej, bo mniej ludzi to zna, ale generalnie myślę, że koncept do ludzi trafia. Tutaj tych aspektów jest sporo. Traktuję tę płytę nie jako kolejną z coverami, których ostatnio wychodzi dosyć dużo, może za dużo, bo to się łatwo sprzedaje. Dla mnie to się nałożyło na taki etap w showbiznesie z moim prywatnym rozwojem. Zacząłem Complainera ileś lat temu od dekonstrukcji eightisowych spraw i potem to podążyło w inną stronę, ewidentnie ponadstylistyczną – lekki romans z szeroko pojętym popem – potem chciałem ten etap zamknąć rekonstrukcją tego, co rozwaliłem na początku. Nowa płyta Complainera nad którą już zacząłem pracować jest bardziej wyciąganiem osobistych wniosków niż próbą rekonstrukcji zewnętrznych spraw. To ma być świeża konstrukcja.

Rozmawiał Łukasz Stasiełowicz

*Już w 2012 roku Wojtek Kucharczyk wydał nową EP “San Columbus”

** Ze strony Felixa Kubina wywiad (jeszcze) nie autoryzowany