Wywiad z Marketą Irglovą

Wywiad z Marketą Irglovą

Laureatka Oscara specjalnie dla Uwolnij Muzykę!

Zajmuje się muzyką od 7 roku życia, a międzynarodową sławę przyniosła jej rola w irlandzkim melodramacie “Once”, w którym zagrała wspólnie z Glenem Hansardem. Piosenka z soundtracku do tego filmu – “Falling Slowly” otrzymała w 2008 roku Oscara. “Muna” to drugi solowy album Markety, a przy jego produkcji wspomagał ją realizator Sturla Mio Thorisson.

Mateusz Grzeszczuk: Często słucham twojego utworu “The Leading Bird”,  w którym śpiewasz I’m running past birds of dawn. Chciałbym zapytać, jak zrodził się pomysł na ten teledysk? I oczywiście muszę zapytać, czy chciałaś może kiedyś spróbować sił w tańcu? Lubisz taniec?

Marketa Irglova: Tekst piosenki “The Leading Bird” został napisany przez Aidę Shahghasemi, z którą napisałam także muzykę do tego utworu. Chociaż nie napisałam tych słów, bardzo łatwo jest mi się z nimi połączyć duchowo; mnóstwo obrazów pojawia się w moim umyśle za każdym razem, kiedy odsłuchuję bądź gram tę piosenkę. Widzę kobietę, która przechodzi wewnętrzną transformację, wyzwalając się z tego co wcześniej “dociskało ją” do ziemi, dobijało. Symbolizuje to zachowanie ptaka, który walcząc z grawitacją wzbija się w powietrze i szybuje po niebie. Być może to właśnie dlatego wszyscy kochamy oglądać ptaki w locie. Marzymy o wolności, o wyzwoleniu, od nałożonych przez nas samych na siebie ograniczeń.

I tak, taniec jest jedną z moich ulubionych form ekspresji fizycznej. Kocham tańczyć; zwykle tańczę sama, by zatracić się w muzyce i ruchu. Gdy byłam mała, chciałam zostać tancerką, ale “opcje” w moim małym miasteczku były ograniczone, balet był jedyną osiągalną możliwością. Starałam się dostać do grupy baletowej, bez skutku. Nigdy więc nie nauczyłam się żadnego formalnego tańca. Co nie przeszkadza mi w czerpaniu z tańca przyjemności :).

Mogłabyś wyjaśnić czytelnikom, jakie znaczenie ma dla ciebie i twojego albumu książka “The Conference of the Birds”?

Przeczytałam tę książkę, gdy pracowałam nad materiałem do “Muny”. Zarekomendowała mi ją Aida, która pomyślała, że będę mogła z tej książki czerpać inspirację. Zakochałam się w stylu, historii, symbolice i poetyckiej naturze tej książki. Podsunęła mi ona wiele wizualnych i tekstowych pomysłów, które włączyłam do moich piosenek. W trakcie pracy nad tym albumem ptaki stały się dla mnie szczególnym symbolem, obecnym i ciągle powracającym. Odkrycie tej książki było jednym z wielu szczęśliwych trafów w moim życiu.

W swojej muzyce zahaczasz także o tematykę duchowości, wiary. Czym jest dzisiaj dla ciebie modlitwa?

Dla mnie “modlić się” oznacza szukać połączenia z samym sobą, z moją stroną duchową, z moimi przewodnikami, anielskim wymiarem i oczywiście z Bogiem. Nie jestem religijna, ale jestem uduchowiona. Moje postrzeganie Boga oraz wszechświata ewoluuje i dojrzewa, tak jak ja ewoluuję i dojrzewam. Doszłam do wniosku, że wszechświat, jak i Bóg są niezwykle złożone. Jesteśmy częścią wszechświata oraz częścią Boga, gdy jednak rodzimy się tutaj na ziemi, nie mamy zdolności do tego, by zrozumieć cały obraz świata, rozumiemy tylko jego mały wycinek. Z czasem gdy duchowo ewoluujemy zagłębiamy się w “proces odkrywania” i coraz więcej i więcej jest dla nas zrozumiałe. Dla tych, którzy mają oczy by zobaczyć i uszy by usłyszeć (śmiech) – mówiąc oczywiście metaforycznie. Świat jest taki, jakim go widzimy, więc zmienia się razem z nami. Modlić się, znaczy odbijać, iść do wnętrza; to dziękować i ofiarować się, to pytać o wskazówki.

Interesowała cię kiedykolwiek jakaś obca kultura? A może jesteś miłośniczką jakiegoś obcego kraju?

Tak, interesuje mnie wiele obcych kultur. Interesuje mnie m.in. kultura perska (irańska), egipska, indyjska, celtycka czy hebrajska. Jestem zafascynowana tymi kulturami, ich zwyczajami, kuchnią, językami i środkami artystycznego wyrazu.

W  jakim stopniu inspiracją była dla ciebie opera “Jesus Christ Superstar” czy książki “Rozmowy z Bogiem” Neale’a Donalda Walsha?

Pokochałam film “Jesus Christ Superstar” w wieku 4 lat. Uważam, że muzyka oraz fabuła tego filmu ukształtowały mój sposób komunikacji poprzez piosenki oraz nauczyły wyrażać wszelkiego rodzaju emocje w muzyce. Po dziś dzień czerpię inspirację z tego niesamowitego dzieła Andrew Lloyda Webera oraz Tima Rice’a.

“Rozmowy z Bogiem” to trylogia książek napisana dzięki technice channelingu (przyp. red. – kanalizm, inaczej techniki kanałowe “techniki komunikacji kanałowej”, techniki stosowane przez ruch New Age do komunikacji z Bogiem). Ostatnimi czasy pojawiło się sporo książek napisanych w ten sposób. Komunikowanie się kanałem mentalnym z wszelkiego rodzaju duchami ludzi znanych i nieznanych, tak by poprzez znalezienie w sobie wystarczającej ciszy pozwolić energii na podróż przez czas i przestrzeń, pozwala tym istotom podzielić się z ludzkością przydatną wiedzą. Wątpię w to, czy ktokolwiek może osiągnąć naprawdę czysty, przejrzysty kanał, ale wierzę w autentyczność tego sposobu pisania. Autor tych trzech książek Donald Neal Walsch odbył rozmowę z Bogiem, jakiegoś rodzaju istotą wyższą, która podzieliła się z nim swoją mądrością. Bardzo lubię czytać o tym, jakich odpowiedzi udzieliła mu ta istota na pytania przez niego zadane.

Na twoim albumie “Muna” znalazło się aż 27 muzyków, w większości z  Islandii. Pojawił się także irlandzki gitarzysta Rob Bochnik oraz irańska piosenkarka Aida Shahghasemi. Jak wyglądał proces nagrywania?

Tak naprawdę to Rob Bochnik jest Polakiem, urodzonym i wychowanym w Stanach. Jego rodzice wyemigrowali zanim on i jego brat przyszli na świat. Czuje on jednak bardzo silne połączenie ze swoimi polskimi korzeniami.

Zaczęliśmy od początkowej, dziesięciodniowej sesji nagraniowej, w trakcie której podłożyliśmy fundament pod piosenki. Nagraliśmy fragmenty utworów, z których byliśmy zadowoleni i używając ich jako podstawy, warstwa po warstwie nakładaliśmy wokale oraz elementy smyczkowe. Potem, przez cały rok dodawane były perkusja oraz inne małe detale, o ile pozwalało mi na to natchnienie. Większość albumu została nagrana w studiu The Greenhouse, jednak utwór “Point of Creation” został zarejestrowany w kościele w Islandii; dodać do tego trzeba też dwudniową sesję nagraniową, która miała miejsce w Nowym Jorku, z czterema wokalistami i pakistańską perkusistką Shahzad Ismaily. Mój partner zmontował, wyprodukował, zmiksował i zmasterował całość. Połączenie naszych umiejętności zaowocowało świetną pracą zespołową.

Czy denerwuje cię to, że niemal wszyscy postrzegają cię jako zdobywczynię Oscara?

W ogóle. Nie przejmuję się zbytnio tym jak jestem postrzegana, gdyż jestem dumna z tego, co do tej pory udało mi się w życiu osiągnąć. Otrzymanie Oscara było dla mnie olbrzymim zaszczytem i wydaję mi się, że nigdy do końca w to nie uwierzę, a bycie przez to rozpoznawalnym nie jest według mnie niczym złym. Otworzyło mi to wiele drzwi, wiele rzeczy umożliwiło. W świecie wielkiej rozrywki dobrze jest mieć coś, co powoduje, że jesteś rozpoznawalna. Nie czuję się jednak, przez tego Oskara jako muzyk zdefiniowana. Uważam, że to całość mojej pracy definiuje mnie jako artystę.

Powiedziałaś, że pojawienie się dziecka, nowego człowieka w twoim życiu, sprawia, że na nowo poznajesz świat. Jaki wpływ miało to na twoją muzykę, plany?

Ma to wpływ na moje priorytety i oczywiście wpłynęło to na moje plany na przyszłość, i być może w dalszej perspektywie wpłynie to na moją muzykę. Większość mojej uwagi jest teraz skupiona na mojej małej. Co więcej, zawsze brałam przerwy w tworzeniu, “na życie”, tak by odczuć nowe rzeczy, uzyskać nowe inspiracje, o których mogłabym pisać później.

Zdarzyło ci się może pisać wiersze “do szuflady”? Po jaką literaturę lubisz najchętniej sięgać?

Pisuję wiersze od dawna, większość z nich jednak zamieniłam już w piosenki. Nigdy nie odczuwałam potrzeby, by swoje wiersze chować, choć często jest to twórczość bardzo prywatna. Generalnie nie jestem wielką fanką poezji. Jak na mój gust, większość wierszy jest zbyt mroczna, a znaczenie tego, co mają przekazać jest mętne i rozmywa się. Lubię rozumieć co czytam. Poszukuję równowagi pomiędzy przejrzystością, a mrocznością. Tak by rzeczy, które są jasne, były ciągle otwarte na interpretację.

Moja ulubiona literatura, to jak przypuszczam, fikcyjne nowele bazujące na historycznych wydarzeniach i prawdziwych postaciach oraz książki napisane dzięki technice channelingu. Uwielbiam takie książki jak “Władca Pierścieni” i “Harry Potter”.

Marketa, jesteśmy sąsiadami (śmiech). Masz może jakieś wspomnienia związane z moim krajem?

Mam bardzo, bardzo miłe wspomnienia z przejażdżki z moimi rodzicami do Krakowa na wycieczkę jednodniową. Musieliśmy odebrać naszych przyjaciół, którzy przylatywali z Irlandii, ale lądowali w Polsce; zdecydowaliśmy, że zrobimy z tego wycieczkę po Krakowie.

Przespacerowaliśmy się po mieście, zjedliśmy całkiem niezły obiad, a rodzice kupili mi piękny naszyjnik ze złota z bursztynem, po czym wróciliśmy do domu, zabierając naszych przyjaciół z lotniska. Grałam także kilkukrotnie w Polsce razem ze Swell Season i mam bardzo przyjemne wspomnienia z koncertów. Spotkania z Polakami zawsze sprawiają mi przyjemność, mamy dużo wspólnego, a polski jest bardzo pięknym językiem. Postrzegam Polaków jako bardzo miłych i czułych ludzi. Jednym z moich ulubionych reżyserów jest Krzysztof Kieślowski. Kocham jego filmy i ich muzykę.

Marzysz o zbudowaniu swojego studia nagraniowego, w  szczególności, że masz duże doświadczenie. Kiedy więc zrealizujesz to marzenie?

Czekam na zielone światło! Będę wiedziała kiedy nadejdzie właściwy czas. Jak na razie mój partner i ja czekamy, śnimy o tym na jawie, zbieramy pomysły, pieniądze i sprzęt. To się w końcu stanie, jestem o tym przekonana i bardzo, ale to bardzo podekscytowana!

Jakie masz plany na przyszłość?

Chciałabym ukończyć moją trylogię, w której to “Anar” oraz “Muna” stanowią odpowiednio część I oraz II. Trzeci album zostanie nagrany w niedalekiej przyszłości. Budowa studia to kolejna rzecz. Poza tym nic konkretnego (śmiech). Zobaczymy co przyniesie życie!

Rozmawiał Mateusz Grzeszczuk

Pomoc w przygotowaniu: Łukasz Kuśmierz