WywiadyprzemekMisia Ff

Wywiad z Misią Ff

WywiadyprzemekMisia Ff

Wywiad z Misią Ff

Warszawa nie ma Teufelsbergu.

Misia Ff znana jest przede wszystkim jako wokalistka, autorka tekstów i basistka zespołu Tres.b. Grupa zawiesiła niedawno działalność, a muzycy zajęli się projektami, na które do tej pory brakowało czasu. Owocem tego zabiegu jest solowa EP-ka Misi (recenzja), która była jednym z powodów tej rozmowy. Misia opowiada o albumie, jesiennej depresji, inspirujących marzeniach i o tym, czy jest bałaganiarą.

Mateusz Królik: Dlaczego Misia z dwoma “f”? Nie wystarczy jedno? Skąd taka innowacja?

Misia Furtak: Nie wiem, tak się utarło. Lubię literę “f”, a po holendersku “ff” to skrót od “even”, czyli w wolnym tłumaczeniu: “na chwilę”.

Na twojej pierwszej solowej EP-ce śpiewasz w dwóch językach – po polsku i angielsku, w obu wypadasz bardzo dobrze. Polscy fani Tres.b długo czekali, by wreszcie móc cię usłyszeć w rodzimym języku. Czy w przyszłości zdecydujesz się na jeden, czy nadal będziesz śpiewać w obu?

Myślę, że zawsze będę śpiewać w obu. Jeśli głowa pracuje dwutorowo, dziwnym byłoby próbować wymusić na sobie pisanie tylko w jednym języku. Tym bardziej, ze po polsku piszę zupełnie inaczej niż po angielsku.

Łatwiej wykonuje ci się piosenki po polsku czy angielsku?

Chyba łatwiej, bardziej naturalnie, jest po angielsku, bo robiłam to przez ostatnie 10 lat. Ale tak naprawdę jest po prostu inaczej. Język polski jest dla mnie bardziej rytmiczny, z jakiegoś powodu po angielsku piszę jakby bardziej “prozą”, a po polsku “wierszem”. Te dwa języki to dla mnie zupełnie inna materia.

Grupa Tres.b niedawno zawiesiła działalność… Będzie brakować ci na scenie towarzystwa Thomasa i Oliviera? Długo będziemy czekać na powrót formacji?

Umówiliśmy się, ze zamrażamy działalność na rok. Po tym czasie spotkamy się i ustalimy co następuje. Zagraliśmy razem tyle koncertów przez nasze wspólne 9 lat ze na pewno dobrze zrobi nam trochę czasu osobno.

Jak długo zbierałaś materiał do swojego solowego debiutu? Jak wyglądały prace nad płytą?

Każda piosenka na tej płycie to zupełnie inna historia. Refren “Mózgu” jest z 2007 roku, ale ostateczna forma jest z roku 2013. Nagranie “Lust For Life” na Abbey Road w Londynie to styczeń 2012, “Kartonem” ma już ponad dwa lata. To piosenki, teksty, współprace, które albo nie mogły pokazać się na pierwszym planie wcześniej, bo na pierwszym planie był zespół, albo takie które chodziły za mną od dłuższego czasu. Czasem i jedno, i drugie. Po polskiej stronie nad pracami nad płytą czuwał Leszek Biolik, a całość miksował Marcin Gajko.

Klip do pierwszego singla “Mózg” nagrywaliście w Berlinie. Co takiego ma stolica Niemiec, czego nie ma Warszawa? Dlaczego teledysk powstał właśnie tam?

Warszawa nie ma Teufelsbergu (śmiech). A to bardzo spektakularne miejsce, które na klipie wygląda bardzo dobrze. Szukaliśmy mniej oczywistej lokalizacji. Nie chciałam, żeby klip do “Mózgu” był osadzony w Warszawie, bo wszyscy by ją natychmiast rozpoznali i piosenka miałaby lokalną przynależność.

Zaintrygował mnie tekst tego utworu… Jesteś bałaganiarą?

Bywam chaotyczna, ale nie jestem bałaganiarą. Chociaż w związku z tym, że mieszkam na 22m2, jakkolwiek bym się nie starała nad tym zapanować, niejednokrotnie kończy się tak, że śpię w stercie papierów (śmiech).


“Mózg” wspina się już powoli na radiowe listy przebojów. Czy jako artystka jesteś zadowolona z poziomu muzyki prezentowanej przez najpopularniejsze polskie rozgłośnie?

Szczerze mówiąc nie słucham najpopularniejszych polskich rozgłośni, słucham RDC i Trójki, które grają dobrą muzykę.

Z wszystkich utworów zawartych na EP-ce najbardziej urzekł mnie kawałek “Tales of Las Negras”. Skąd wydobywasz tak subtelne emocje?

Niezwykłe jest to, że akurat ta piosenka podoba Ci się najbardziej. Jest w niej rzeczywiście coś ulotnego. Lubię ją bardzo, a nagrania wspominam z rozbawieniem. Kiedy nagrywałam najwyższe partie wokalne, Leszek Biolik śmiał się mówiąc, że to ultradźwięki i że z całego kraju zlatują się teraz wszystkie nietoperze, które rozpłaszczając się o szybę krzyczą: “Mamo! Mamo!” (śmiech). Mieliśmy przy tych nagrywkach niezły ubaw.

Kto towarzyszy ci podczas tego utworu? Możemy tam usłyszeć nie tylko twój wokal… Jakich gości zaprosiłaś do współpracy nad EP-ką?

W tej piosence pojawia się Ferry Duijsens, gitarzysta holenderski, obecnie na trasie z Anneke van Giersbergen, z którą gra jako gitarzysta jej solowego projektu. Na bębnach gra wspaniały Andrzej Rajski.

W kawałku “Kartonem” wołasz o pomoc. Jak radzisz sobie z kłodami rzucanymi pod nogi, o których śpiewasz? Czy dopada cię czasem jesienna depresja? Masz na nią jakiś niezawodny sposób?

Oczywiście, że dopada mnie czasem jesienna depresja, bardzo lubię słońce i potrzebuję światła, więc kiedy światła ubywa, ja też czuję się trochę gorzej. Nie mam na to jednego sposobu, często gdzieś wyjeżdżam, nie do ciepłych krajów, ale po prostu gdzieś indziej, żeby musieć się wstrzelać w coś nowego. A jeśli jestem całą zimę w jednym miejscu, to chodzę regularnie na jakieś ćwiczenia, żeby wygenerować trochę energii.

Największe marzenie artystyczne Misi?

Chciałabym nadal móc robić to, co lubię, otoczona przez przychylnych ludzi, wokół których czuję się pewnie. Chciałabym zachować niezależność, autentyczność i zawsze umieć znaleźć w sobie wewnętrzny spokój, nawet w największych tarapatach. Chciałabym zawsze móc dużo podróżować i spotykać inspirujących ludzi. Na poziom: czego chciałabym dla Warszawy, Polski i świata nawet nie wchodzę. Mam dużo idealistyczno-utopijnych pomysłów.

Rozmawiał Mateusz Królik