Wywiad z Rotting Christ

Wywiad z Rotting Christ

“Polska zawsze była w naszych sercach, bo potraficie podtrzymywać ogień, aby nie zgasł”.


Kiedy muzycy Rotting Christ tworzyli pierwsze utwory, ja stawiałem pierwsze kroki i nie jest to metafora – zespół ma już blisko trzydzieści lat. Zaczynali od siarczystego black metalu, obecnie grają metal, któremu trudno dopasować jakikolwiek przymiotnik. Jeżeli wydaje się Wam, że Behemoth przekroczył stylistyczne granice, to musicie posłuchać “Katá ton Daímona Eaftoú” – jednego z najwybitniejszych albumów w historii ciężkiej muzyki. Pod koniec maja nadarzy się natomiast okazja, żeby zobaczyć Greków na żywo. O koncertach, nowym materiale, a nawet o patriotyzmie i wychowaniu rozmawiałem z liderem kapeli – Sakisem Tolisem.

Jarosław Kowal: Kiedy po raz pierwszy usłyszałem “Fateless” z album “Khronos”, byłem zaskoczony, że można grać metal w taki sposób. Później robiliście wiele rzeczy – od surowego “Theogonia” po bardzo nietypowy ostatni album – “Katá ton Daímona Eaftoú”. Po nowym materiale oczekuję tylko tyle, że będzie zaskakujący, ale może zdradzisz jakieś szczegóły?

Sakis Tolis: Dopiero co weszliśmy do studia, przyjacielu i mamy przed sobą cholernie dużo pracy. Sukces poprzedniego albumu zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko, a w dodatku w minionym roku stoczyłem bardzo trudną walkę z moim wewnętrznym ja, próbując odnaleźć jakieś ukryte ścieżki, które pozwoliłyby mi stworzyć coś, co faktycznie byłoby mną i jednocześnie nie zawiodłoby Was. Jak na razie… brzmi to dosyć mrocznie i dziwnie, podobnie jak ostatni album.

Jakie masz kryteria przy wyborze języków, w których śpiewasz?

Odkąd pamiętam zawsze byłem podróżnikiem. Kocham kraj, w którym żyję, ale zawsze miałem oczy szeroko otwarte na inne cywilizacje, zwłaszcza na starożytne.

Znane jest ci brzmienie języka polskiego? Myślałeś kiedyś o zaśpiewaniu w nim?

Zgłębiałem słowiańską mitologię, ale nie wiem, czy napiszę kiedyś coś w języku polskim, mimo że bardzo lubię ten język po tych wszystkich wizytach w Waszym kraju i wsłuchiwaniu się w ludzi dookoła. Kto jednak wie… może któregoś dnia spróbuję. Temat Czarnoboga jest jednym z moich planów, o ile czas kiedyś na to pozwoli.

Wielu Polaków wyjeżdża do pracy za granicę i podejrzewam, że sytuacja w Grecji nie jest lepsza. Rotting Christ to duża nazwa, moglibyście bez trudu uciec do Skandynawii, która jest rajem dla metalowych zespołów, ale zdecydowałeś się zostać. Dlaczego?

Jak już mówiłem, kocham swój kraj i chcę być tutaj, żeby walczyć w imię czegoś, z czego następne pokolenie będzie mogło być dumne. Właśnie dlatego postanowiłem zostać, mimo że w ostatnich latach przechodzimy przez trudne czasy jako państwo. Naprawdę bardzo trudne. Niemniej rozumiem potrzeby tych, który byli zmuszeni do porzucenia swoich domów, szukając lepszej przyszłości. Na pewno mieli swoje powody.

Wiem, że nie jesteście politycznie zaangażowanym zespołem, ale czy ten cały syf wokół nie jest jednocześnie inspirujący?

Rotting Christ nie jest zespołem politycznym, ale osobiście jestem zainteresowany polityką i staram się śledzić wydarzenia na arenie międzynarodowej, żeby wyrobić sobie własne opinie z dala od rozgrywanych interesów. Staram się jednak, żeby te wszystkie rzeczy wokół nie wpływały na mnie, ponieważ chcę za pomocą muzyki wziąć Was w podróż w inny świat, a nie nawracać.

Mój pięcioletni syn słucha Rotting Christ niemal codziennie przed wyjściem do przedszkola. Zmontowałem kawałek “Ahura Mazda/Anra Mainiuu” razem ze Spider-Manem i jest przekonany, że śpiewa w nim dinozaur. Dorośli mają problemy z waszą nazwą, tekstami, okładkami… Nie sądzisz, że wszyscy mamy nieograniczony potencjał do otwierania się na świat, dopóki jakaś betonowa ideologia nie zacznie nas hamować?

Walczymy o wolność słowa. Wybraliśmy ścieżkę Non Serviam [łac. nie będę służył] i nawet jeżeli przez to czy przez naszą nazwę miewamy kłopoty, nie przestaniemy tworzyć, bo sztuka to ostatnia granica, za którą można wyrażać siebie w dowolny sposób. Przy okazji, gratuluje bycia rodzicem z otwartym umysłem. Czy ta muzyka będzie się w przyszłości podobać Twojemu synowi, czy nie, przynajmniej zobaczy wszystkie opcje przed obraniem własnej ścieżki.

Minęło już trochę czasu od wydania “Katá ton Daímona Eaftoú”, wkrótce pojawi się nowy materiał – jaką setlistę zamierzacie przygotować na nadchodzące koncerty w Polsce?

Najlepszą z trzynastu albumów. Będzie to najlepsze, co możemy zrobić jako zespół, który wydał ponad sto pięćdziesiąt utworów. Naprawdę nie możemy się doczekać, żeby odwiedzić Twój kraj – to nie komplement, tak jest naprawdę. Polska zawsze była w naszych sercach, bo potraficie podtrzymywać ogień, aby nie zgasł. Do tego czasu… Bądźcie wierni własnemu duchowi.

Rozmawiał Jarosław Kowal

Rotting Christ wystąpi 29 maja w klubie Progresja w Warszawie, 30 maja w Blue Note w Poznaniu oraz 31 maja w klubie Atlantic w Gdyni.