Wywiad z Tomaszem Organkiem

Wywiad z Tomaszem Organkiem

“Nie wycofam się już z bycia Organkiem.”

Rozmawiamy kilka dni po premierze twojego solowego albumu “Głupi”. Jesteś zadowolony z efektu końcowego?

Tak, z dwóch powodów. Po pierwsze, na płycie znalazły się kompozycje i teksty, które bardzo chciałem pokazać. Idąc dalej, na etapie brzmienia zrobiliśmy dużo ciekawych rzeczy. Udało nam się zarejestrować materiał na oryginalnych, starych wzmacniaczach. Chciałbym podziękować muzykom Kobranocki, którzy bardzo nam pomogli.

Gdzie nagrywaliście materiał?

W Toruniu. Wszyscy pytają mnie, gdzie znalazłem tak niesamowite studio. Zawsze odpowiadam, że najważniejsze jest to, co chcesz przekazać. Możesz wynająć studio za 120 złotych za godzinę i nic z tego nie wyjdzie. A ja mam takie poczucie, że wszystko zrobiliśmy dobrze, że żaden etap nie został zaniedbany.

Solowy album od dawna chodził ci po głowie?

Zawsze chciałem nagrać taką płytę. Wiedziałem, że będzie gitarowo-rockowa. Chciałem ją zrealizować bardzo prostymi środkami, bez elektroniki. Konkretny pomysł pojawił się dwa lata temu, wtedy zacząłem myśleć nad kompozycjami, zaproponowałem współpracę chłopakom. Zagraliśmy kilka prób i szybko poczuliśmy klimat, o który nam chodzi.

Duże poruszenie wśród odbiorców wywołał wasz występ w Offsesji Piotra Stelmacha. Masz wrażenie, że koncert w Trójce, to co najmniej połowa sukcesu promocyjnego?

Jestem wdzięczny Piotrowi, że nas zaprosił, ale przed nami jeszcze dużo pracy. Jednak mam taką świadomość i spokój w sobie, że wszedłem na drogę, na której zawsze chciałem być. Zamierzam dalej nią podążać, zwyczajnie nie zależy mi na boomie na Organka.

Masz poczucie, że polski rynek jest trochę dychotomiczny? Z jednej strony mamy zupełny mainstream, a z drugiej was – artystów alternatywnych.

Rzeczywiście, są dwie drogi, które zupełnie się ze sobą nie zazębiają. Mainstream wiąże się w tej chwili tylko i wyłącznie z występem w telewizji. Jest też druga, powiedzmy alternatywna droga, która jest ciekawsza. Telewizyjna kariera szybko się kończy, co jest nawet smutne. Młoda dziewczyna, która zabłyśnie w programie talent show nie ma świadomości, że podpisze umowę z dużą wytwórnią, po czym nagra kiepską, w dodatku nieautorską płytę.

Wydaje mi się, że uczestnicy takich programów mają w większości tylko jeden atut – wokal. Gdyby oceniać jedynie twój głos, pewnie nie zrobiłbyś kariery w telewizji.

Dokładnie, ale ja nie pretenduję do miana wokalisty roku. Mam autorski pomysł na muzykę i to jest dla mnie dużo ważniejsze niż same umiejętności wokalne.

Twój album można określić jako brudny, nie wszystko się na nim zgadza. W recenzji napisałem, że wykreowałeś własną przestrzeń na rynku muzycznym. Poszedłeś pod prąd?

Trochę mam dość nowej, polskiej muzyki. Pamiętam, że napisałeś o przepełnionym worku pt. “Florence And the Machine”. Zdecydowanie się pod tym podpisuję. Jest tyle kapel brzmiących podobnie, że nawet ich nie rozróżniam. Oczywiście, wszystkie są znakomite, ale gdybyś zapytał mnie, co jest teraz na topie, miałbym problem z odpowiedzią. Ja chciałem podejść do swojego albumu klasycznie, napisać polskie teksty.

Faktycznie, na płycie znalazły się tylko dwa utwory w języku angielskim.

Bo zwyczajnie lubię język polski. Te teksty są dla mnie ważne, czasami ważniejsze od muzyki.

Jesteś zawiedziony młodym pokoleniem? Pytam w kontekście utworu “Młodzież szuka sensacji”.

Chyba nie. Po prostu zdałem sobie sprawę, że każde kolejne pokolenie patrzy na to młodsze dość krytycznie. Znalazłem jakiś czas temu cytat z Marka Hłaski i książki “Piękni dwudziestoletni”. Pisał dokładnie to samo, że dzisiejszej młodzieży brakuje fosforu i wapnia, że są nieprzygotowani do życia. I tak sobie uświadomiłem, że jestem starym dziadem, który po prostu musi sobie pogadać.

Bunt jest rzeczą, która musi minąć?

Nie zawsze, ale to jest raczej naturalna kolej rzeczy. Im człowiek jest starszy, tym zaczyna lepiej rozumieć rzeczywistość i zgadzać się się na nią.

Irytuje cię polska rzeczywistość?

Pewnie.

Co chyba najlepiej wyrażasz w utworze “Nie lubię”.

Ta piosenka dotyczy szarych, bezbarwnych ludzi. Swego czasu był u nas taki kompleks niższości, polegający na wyśmiewaniu się z Amerykanów: “Oni są tacy głupi, jednakowi, a my tacy mądrzy”. Dzisiaj stajemy się tacy sami. To naturalne, kiedy wchodzi ostry kapitalizm. Następuje dewaluacja jakichś wyższych wartości, które były etosem choćby w latach 80. Teraz nikt o tym nie pamięta. Dzisiaj problemem jest praca czy fajne wakacje. Jeszcze kilkanaście lat i będziemy taką Szwajcarią, gdzie wszystko jest idealne, ale  nudne.

Mamy kompleksy wobec Zachodu?

A czemu mielibyśmy je mieć?

Nadal ewentualny wyjazd polskich artystów na zagraniczny festiwal jest traktowany jako coś niezwykłego.

Ja to traktuję jako część procesu, o którym mówiłem. Mamy do czynienia z unifikacją europejską i światową. Jest zachodni świat, w którym wszystko jest identyczne: cola, ciuchy czy zespoły muzyczne. Gdyby ktoś zawiązał ci oczy, zawiózł do innego  kraju i zapytał gdzie jesteś, to pewnie byś nie wiedział. Unifikacja na gruncie muzycznym wygląda identycznie. Mamy takie same zespoły jak w Belgii czy Niemczech.

To dobrze?

Nie wiem.

Może leczymy w ten sposób kompleksy?

Być może. Teraz komplementem jest usłyszeć, że brzmisz jak zespół z zagranicy. A fajnie byłoby, gdyby to był oryginalny twór, a nie zespół jak z manufaktury. Wszyscy grają tak samo, tak samo się ubierają, mają brody i noszą Ray-Bany. Nie wiem czy doganiamy zachód, ale jeśli tak, to w imię czego?

Rozpatrujesz album “Głupi” w kategoriach sukcesu?

Tylko osobistego.

A co musi się stać, żebyś powiedział, że ta płyta jest sukcesem? Może sukcesem jest sam fakt, że powstała?

Dokładnie. Wiesz, nie chodzi o to, że jej wydanie było zagrożone. Byłem pewien, że prędzej czy później ją nagram. Dla mnie osobistym sukcesem jest kształt tego albumu, jestem takim Organkiem, jakim chciałem być, cała reszta jest tylko konsekwencją drogi, którą wybrałem.

Planujesz kontynuację?

Oczywiście. Nie wycofam się już z bycia Organkiem.

Niebawem zagracie na letnich festiwalach m.in. Orange Warsaw, być może również na Męskim Graniu. Planujecie też jesienną trasę klubową?

Tak, jesteśmy w trakcie bookowania koncertów. Nie da się ukryć, że letnie festiwale to bardzo ważny czas, od tego jak się zaprezentujemy zależy, na jakich warunkach zagramy jesienią. Muszę powiedzieć, że to jest moment, na który najbardziej czekam.

Wiele osób zastanawia się jak na dłuższą metę pogodzisz projekt Organek z zespołem Sofa.

Każdy z nas chciał zrobić coś swojego, Kasia również pracuje nad solową płytą. Daliśmy sobie czas i myślę, że dobrze się stało.  Wrócimy do Sofy bardziej wyluzowani. I może przestanę w końcu wciskać wszędzie te gitary?

Rozmawiał Tomasz Błaszkiewicz
fot. materiały promocyjne oraz kawiarnia Korzenna w Toruniu