Felietony, WywiadyprzemekSkubas

Wywiad ze Skubasem

Felietony, WywiadyprzemekSkubas

Wywiad ze Skubasem

“Pisanie utworów przychodzi mi z dużą łatwością.”

Ze Skubasem rozmawialiśmy o jego płycie “Wilczełyko” (recenzja).

Uwolnij Muzykę!: Co oznacza tytuł “Wilczełyko”? Skąd taka nazwa albumu?

Skubas: Wilczełyko – nazywany też wężowym drzewem, diabelskim krzakiem lub krzewem nędzy, to bardzo ładna, ale silnie trująca roślina. Zjedzenie 10-12 dojrzałych owoców może spowodować śmierć dorosłego człowieka, dla dziecka nawet 1-2 owoce mogą być śmiertelne. Napisałem kawałek o tym tytule i  pomyślałem sobie później, że ta nazwa jest bardzo oryginalna, fajnie, słowiańsko brzmiąca, przy okazji to, co oznacza ma jakąś szatańską moc – prawie tak jak moje kawałki ;) To dobry tytuł na płytę, trochę tajemniczy…

Twoja dotychczasowa działalność dotyczy zupełnie innego stylu muzycznego niż ten, który prezentujesz na swojej debiutanckiej płycie. Co Cię skłoniło do takiej zmiany?

Z biegiem lat zmieniają się moje muzyczne zainteresowania. Zacząłem od Queen i Michaela Jacksona, przeszedłem przez rock, metal, hardcore, grunge po to, by następnie wejść w świat drum and bassu. W muzyce klubowej odnajdywałem hip hop, soul i jazz, z którym też miałem odrębną “małą przygodę” w późniejszych latach. Zawsze jednak zostały we mnie korzenie muzyki gitarowej. Ta płyta jest w pewnym sensie powrotem do czasów, kiedy miałem kilkanaście wiosen i przesiadywaliśmy z kumplem w parku pijąc piwo i grając Nirvanę na gitarach…

Jak długo przygotowywałeś się do wydania debiutu?

Sam album zacząłem robić jakieś dwa lata temu. Robiony był z przerwami, partiami. Utworów było dużo, więc trwała też naturalna selekcja, ale samo nagrywanie nie trwało długo. Niektóre teksty powstały dość późno w stosunku do pierwotnych “szkieletów”.

W tworzeniu albumu brały udział znane osobowości takie jak Smolik, Wojciech Waglewski czy Emade. Czym była dla Ciebie ta współpraca?

Do Piotrka (Emade) zgłosiłem się, żeby nagrał mi bębny na płytę. Lubię jego groove. Przy okazji współpracy zapytałem, czy jego ojciec nie napisałby jakiegoś tekstu na moją płytę. Udało się, z czego jestem bardzo zadowolony, gdyż zawsze byłem pełen uznania dla tego artysty. Ze Smolikiem znamy się długo, pracujemy razem na co dzień, śpiewam w jego zespole – naszą pracę traktowaliśmy zawsze bardzo koleżeńsko.

“Linoskoczek”, singiel promujący płytę, szybko rozpowszechnia się w eterze, na kilka dni po premierze zajął miejsce w kolejce do trójkowej Listy Przebojów. Czym dla Ciebie jest ten utwór, co chciałeś nim przekazać?

Utwór “Linoskoczek” jest o pragnieniu miłości. Jest trochę takim kościelnym hymnem losera. W zasadzie tyle tylko powiem. Każdy powinien go interpretować po swojemu.

Na nowej płycie prawie wszystkie kompozycje i teksty są Twoje. Co Cię inspiruje? Skąd czerpałeś wenę w trakcie tworzenia?

Wenę czerpię ze swoich przeżyć, rozterek i emocji, z muzyki której słucham, ludzi których spotykam na swojej drodze, filmów, rozmów telefonicznych, z wszystkiego co tylko jest w moim zasięgu… Cieszę się z tego, że pisanie utworów przychodzi mi z dużą łatwością, frajdą i intensywnością. Dziesiątki piosenek czekają w kolejce ;)

Dlaczego zdecydowałeś się na grafikę psa na okładce? To bardzo charakterystyczna ilustracja, skąd taki wybór?

Mam słabość do bokserów, przez wiele lat miałem jednego. Poza tym czasem go widzę spoglądając w lustro ;). Motyw psa fajnie też połączył mi się z tytułem płyty, chciałem po części uzyskać motyw niewinnego psa, który jednak coś przeskrobał i coś, co właśnie pożarł zaczyna bezczelnie go podtruwać… Myślę, że pasuje też to w jakimś stopniu do charakteru tej płyty.

pytania zadała redakcja Uwolnij Muzykę!