“Z perspektywy emigracji” – wywiad z Bratami z Rakemna

“Z perspektywy emigracji” – wywiad z Bratami z Rakemna

O nowej płycie, nagrywaniu, zlotach i trochę o przeszłości.

Uwolnij Muzykę!: Co się działo z zespołem przez ostatnie pięć lat?

Przemek Waszak: Nasze zniknięcie z polskiej sceny muzycznej jest czasem opisywane jako rozpad zespołu, choć do tego nigdy nie doszło. Prawda jest taka, że podczas gdy Jarek Kozłowski (perkusja) i Maciek Ziębowicz (klawisze) stacjonowali w Polsce, ja – basista i Kuba Stankiewicz – wokalista i gitarzysta, przebywaliśmy w Irlandii. W Dublinie, poza regularną pracą – jak na porządnych Polaków przystało (śmiech) – tworzyliśmy materiał muzyczny na kolejną płytę. Pomysły były szlifowane i wstępnie rejestrowane, na przemian, w moim domowym studio, jak i u Kuby.

Uwolnij Muzykę!: Kiedy stwierdziliście, że to jest właśnie dobry czas na powrót?

Przemek Waszak: W sumie tak naturalnie wyszło, gdy mieliśmy wystarczającą ilość piosenek oraz bazę sprzętową, dzięki której mogliśmy poradzić sobie z produkcją muzyczną właściwie sami. W Irlandii napisaliśmy około 20 kompletnych piosenek będących samoistnie szczerym refleksem tego, co działo się w nas samych vs to, co nas otaczało. Pomyśleliśmy, dosyć tej wyspy. Zapakowaliśmy się i wróciliśmy. Wspólnie z Jarkiem i Maćkiem wybraliśmy piosenki, które chcemy grać i zaczęliśmy je grać. (śmiech)

Uwolnij Muzykę!: Jak wyglądają wasze próby, bo jesteście rozsiani nie tylko po Polsce?

Przemek Waszak: Tak się złożyło, że ja trafiłem do Warszawy, bo zakochałem się w dziewczynie, która tu mieszkała (stąd też było to dla mnie oczywiste miejsce).  Po pewnym czasie wyprowadziliśmy się do Otwocka. Kuba wrócił do Gryfina, Jarek mieszka w Szczecinie, a Maciek w Niemczech w małej miejscowości, której nazwy teraz sobie nie przypomnę, ale na szczęście wiem, jak tam dojechać (śmiech).

Ustaliliśmy sobie taki harmonogram, że zbieramy się średnio raz w miesiącu na 4-dniowe zloty i gramy “do oporu”. Próby odbywały się głównie w Gryfińskim Domu Kultury, którego Dyrektor udostępnił nam salę. Ku zaskoczeniu wszystkich praca szła bardzo szybko. Na każdym zlocie byliśmy w stanie opracować średnio 4 piosenki i tak wspólnie zrobiliśmy finalne wersje 14 utworów (na album trafi 11).

Uwolnij Muzykę!: Jak wyglądała praca z Maćkiem Cieślakiem?

Przemek Waszak: W studio Maćka Cieślaka zarejestrowaliśmy perkusję, bas i gitary. Weszliśmy do studia praktycznie “z biegu” po zaledwie chyba 4 próbach w pełnym składzie, co miało swoje pozytywne i negatywne strony. Każdą piosenkę nagraliśmy w dwóch podejściach, co dało mi dużą swobodę przy miksowaniu tego materiału, ponieważ każde z nich charakteryzowało się swym – unikatowym dla tego studia  flejwa.

Po miesiącu wstępnej obróbki nagrań przyjechałem z częścią mojego domowego studia do Gryfina, a stąd, już tylko 30 km samochodem poza granice Polski, hyc na poddasze małego, białego domku.. kawa, pecik, szaszłyk, record and play.. Po tygodniu pracy mieliśmy zarejestrowane wokale i klawisze. Mogłem wrócić do domu, by tu zająć się miksem i dalszą produkcją naszego drugiego albumu. Zespół wirtualnie oceniał moją pracę i zgłaszał uwagi; szczególnie Jarek, którego dążenie do absolutnej perfekcji bardzo mi imponuje.

Uwolnij Muzykę!: Czyli tak naprawdę wszystko zrobiliście sami?

Przemek Waszak: Tak. Nowa płyta zatytułowana: “Krew, Sex, Popyt, Podaż” to od początku do etapu masteringu nasza sprawka. Były takie zakusy, by oddać materiał innym producentom, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się zrobić to własnymi siłami. Kuba osobiście zajął się oprawą graficzną i to on też jest autorem wszystkich innych pomysłów związanymi z projektowaniem i produkcją poligrafii. To finalnie nasza płyta, a najważniejsza emocja i jej treść powstała głównie w mieście Dublin.

Uwolnij Muzykę!: A mastering?

Przemek Waszak: Masteringiem zajął się mistrz Marcin Bors i już go skończył. Materiał na płytę jest tym samym gotowy do tłoczenia. Do końca roku chcemy zakończyć etap wybierania wydawcy. Rozpatrujemy także własne wydawnictwo. Rynek muzyczny bardzo się zmienił przez te siedem lat od naszej pierwszej płyty. Internet daje nowe możliwości i formy promowania własnej twórczości, więc dlaczego nie korzystać z tego. Ważne, by starczyło sił i determinacji do postawienia przysłowiowej kropki nad i – co ważniejsze – było dostępne dla odbiorców.

Uwolnij Muzykę!: Jesteście zadowoleni z debiutu?

Przemek Waszak: To był taki czas, gdy mieliśmy inną świadomość realiów świata muzyki. Mieliśmy tylko osiem piosenek, dwie podzieliliśmy, dopisaliśmy intro i zrobiło się ich jedenaście. Nie istniały dla nas wtedy takie możliwości, jakie mamy dziś, by móc np. samodzielnie rejestrować i obrabiać materiał muzyczny, więc kwestię studia, miksów, szeroko pojętej produkcji, masteringu i wydawnictwa oddaliśmy w inne ręce.

Posłuchałem sobie ostatnio “Fusów precz” i koncertu ze studia im. Agnieszki Osieckiej i nieskromnie przyznam, że ten materiał ma petardę. Jeśli chodzi o brzmienie, to jest świadkiem swoich czasów i naszego ówczesnego doświadczenia. W kwestii debiutu ja nie zmieniłbym nic.

Uwolnij Muzykę!: Nie baliście się, że nie przeskoczycie debiutu, który przecież był sensacją w polskiej muzyce?

Przemek Waszak: Osobiście nie widzę takiego problemu, nawet nie rozważam tego w takich kategoriach, ponieważ jest to kompletnie inna płyta, inne piosenki o innej energii, inny punkt odniesienia. Przez ten czas od debiutu zmieniliśmy się. Tamta płyta jest zapisem nas w tamtym czasie, a nowa – głównie z perspektywy emigracji. Chcemy po prostu dzielić się z innymi tym, co stworzyliśmy, inspirować, wywoływać reakcje. Namiastką nowej płyty jest singiel “Amigo!” wydany przez Stowarzyszenie “Republika Międzyodrza“, na który składają się 3 numery – szczegóły, w tym również wkrótce te, dotyczące planowanych koncertów znajdziecie na naszym profilu fejsbukowym.

rozmawiał Michał Wieczorek