Zjawin – “Wszystko jedno”

Zjawin – “Wszystko jedno”
Aloha Entertainment/2012

Emocjonalny bałagan uporządkowany przez kolegów.

Nie będzie to typowa recenzja, bo niecodzienne były okoliczności powstania tej płyty. Nie chciałabym oceniać co jest dobre, a co złe, a jedynie pokazać, dlaczego warto przesłuchać ten album i zapoznać się z twórczością tak nieprzeciętnego producenta.

Jest to pośmiertne wydawnictwo, przy którym współpracowali raperzy, rodzina i znajomi Zjawina. Po tragicznej śmierci producenta w 2011 roku postanowili oni odtworzyć ten projekt i doprowadzić go do końca. Materiał na “Wszystko jedno” powstawał od 2008 roku i był produkowany przez Zjawina z myślą o takiej właśnie płycie. Za mix i mastering odpowiada L Pro, natomiast koordynatorem projektu jest Masło (Mmm), który pojawia się tu w dwóch utworach. Na wydawnictwo składają się dwie płyty: pierwsza z instrumentalami i utworami, na których pojawili się goście oraz druga z niepublikowanymi remixami i jednym nowym kawałkiem posse cut.

Obok twórczości Zjawina nie można przejść obojętnie. Stworzył on swój własny styl. Niestety zdążył tylko wydać “Promo sampler” w 2009 roku. Współpracował z wieloma raperami z Polski, był producentem takich płyt jak: “Muzyka emocjonalna” Pezeta, “Nie pytaj o nią” Eldo, “Dziennik 2010″ Proceente. Jego beaty do “Eterni” Eldo, “Odwagi” Płomienia 81, “Spadam” Pezeta są już klasykami, a do nich dołączy zapewne kilka utworów z “Wszystko jedno”.

Zjawin posiadał nadzwyczajną wyobraźnię, która swoje odzwierciedlenie znajdowała w klimatycznych, często mrocznych utworach. W jego twórczości można dopatrzyć się pewnego chaosu, a zarazem zachwycać się bardzo zwartymi sekwencjami. Moc zawarta w muzyce, którą tworzył potrafiła przenikać dusze na wskroś, sięgając przy tym do wielu gatunków muzycznych. Na płycie “Wszystko jedno” można zauważyć fascynację producenta gitarowym brzmieniem (“Wszystko jedno”, “My Diamond Days”, “Anhedonia”). Widać, że czerpał on inspirację z death metalowych solówek, które tak często są tu samplowane i przepuszczane przez filtry.

Elektronika, którą bawi się Zjawin, współgra z ambientem i minimalizmem, który tworzy niepowtarzalny klimat (“The Way of the White Clouds”, “Afternoon”). Album obfituje w mocne bębny i ciekawe zestawienia perkusyjne, czasami wpadające wręcz w jungle lub drum&bass (“Automatic Man”, “Anhedonia”). “Król dziwnych myśli” brzmi jak wyjęty z lat 80, natomiast w “Podróży w nieznane” słyszymy dźwięki ze Wschodu. Większość beatów Zjawina jest melancholijna, a jednocześnie bardzo mocna i enigmatyczna. Na płycie pojawił się także utwór znany już z “Muzyki emocjonalnej” jako hidden track – “Untilted”, który jest jednym z najjaśniejszych punktów płyty.

Na płycie udzielili się także polscy raperzy, m.in. Proceente, Sokół, Pjus, Peja, Pezet, Chada i inni. Najlepsze kawałki z ich udziałem to “Idziesz” i “Głosy w mojej głowie”, w którym za świetne skrecze i cuty odpowiada DJ Panda. Na drugiej płycie możemy usłyszeć 6 ciekawych remixów, w których produkcji Zjawin znakomicie się sprawdzał. Potrafił zmienić każdy utwór o 180 stopni, zachowując przy tym jego pierwotne założenia.

Bartosz Zjawin lubił eksperymentować ze swoim brzmieniem, elektroniką. Wnosił wiele świeżości na polską scenę. Abstract hip hop jaki tworzył był jedyny i niepowtarzalny. Ci, którzy dogłębnie znają jego twórczość ze spokojem mogą stwierdzić, że był jednym z najlepszych producentów w naszym kraju. W polskim hip hopie będzie brakowało takiego wizjonera. Talent Zjawina zasługiwał na tę płytę.

Ewelina Malinowska