Relacjeprzemek

Złota 7 OFFa 2012

Relacjeprzemek

Złota 7 OFFa 2012
Katowice, Dolina Trzech Stawów, 3-5.08.2012

7 koncertów na 7. edycję festiwalu.

Jako że w tym roku odbyła się 7. edycja OFF Festivalu, postanowiłam wybrać 7 koncertów, które najbardziej mnie poruszyły. Z początku wydawało mi się, że będzie to (wyjątkowo) zadanie proste, jednak tradycji stało się za dość i OFF ugościł nas morzem pięknych, muzycznych doznań.

(kolejność alfabetyczna)

Battles – Scena mBank, niedziela 22.00
Nie będę ukrywać, że był to główny powód mojej obecności na OFF Festivalu. O tym, żeby zobaczyć Battles w akcji marzyłam od dawna. O mało co nie udało się to w zeszłym roku, jednak koncert na Nowej Muzyce został odwołany. Ale wrócili i zrekompensowali nam to w pełni. Godzinny występ nowojorczyków na największej scenie OFFa był żywiołowy i świeży. Battles są mistrzami łamania melodii i wbrew moim obawom, rewelacyjnie radzą sobie z tym na żywo. Na pozór nietaneczne łamańce porwały wielu do pląsów.

Converge – Scena Leśna, piątek 18.45
To już taka tradycja, że na każdej edycji OFFa musi znaleźć się szatan. I bardzo dobrze. Ja na co dzień takiej muzyki nie słucham, jednak mam do niej słabość w wykonaniu na żywo. Converge dokonali nawet małego cudu i przekonali mnie do growlu. Muzyka Amerykanów nie dość, że na żywo jest rewelacyjnie energetyczna, to podana jeszcze ze szczyptą humoru. No bo jak nie uśmiechnąć się, gdy wokalista sam przyznaje z przymrużeniem oka, że dla nich też wszystkie utwory brzmią tak samo albo opowiada, że ta piosenka będzie o miłości i ulotności życia, po czym wykrzykuje niezrozumiały tekst (komizm tej sytuacji zapewne niezamierzony). I wspominając zeszłoroczny koncert Meshuggah, jak i przy okazji Converge – mam nadzieję, że na OFFie nigdy nie zabraknie miejsca dla takich wykonawców.

Death In Vegas – Scena Leśna, piątek 20.45
Pierwsze tak duże wzruszenie tej edycji. Death In Vegas zabrali publikę zgromadzoną pod Sceną Leśną w podróż do lekko psychodelicznego, lekko elektronicznego i lekko postrockowego świata gitar. Ja przez bitą godzinę stałam z zamkniętymi oczami pozwalając muzyce Brytyjczyków unosić się dookoła. Chwilami wpadałam nawet w trans. Absolutnie hipnotyczny koncert.

Iggy & the Stooges – Scena mBank, sobota 00.10
Jeżeli ktoś, kto był na tym koncercie twierdzi, że było słabo, to chyba jest niespełna rozumu (“I had fun once and it was aweful”). Iggy Pop (jak powtarza wielu) ma większe jaja i o wiele więcej energii niż wszystkie inne zespoły tej edycji razem wzięte. To niesamowite, że ten wiekowy człowiek wraz ze swoim zespołem (równie wiekowym jak on) bije na głowę wszystkich młodych zdolnych. Między piosenkami Iggy, jak i The Stooges ledwo trzymali się na nogach i wyglądali jakby zaraz mięli paść bez życia na scenę, ale kiedy zaczynali grać, a Iggy latał po scenie z mirkofonem w ręku młodnieli o 40 lat. Tak więc do wszystkich młodych zespołów – odkładamy zblazowanie na półkę i uczymy się od mistrzów.

The Twilight Sad – Scena Trójki, niedziela 19.45
Kolejny wyciskacz łez i to z jakim cudnym szkockim akcentem. Lekko depresyjne brzmenie The Twilight Sad, nawet mimo paru problemów technicznych (James zdawał nie słyszeć się w paru utworach) zabrzmiało genialnie. Przyznaję bez bicia, miałam łzy w oczach.

Tides From Nebula//Blindead – Scena Leśna, sobota 17.00
Czołowy polski zespół postrockowy i mistrzowie gitar – to nie mogło się nie udać. 2 perkusistów, 4 gitarzystów, 2 basistów i 1 wokalista – brzmi dobrze? Brzmi rewelacyjnie. Takiej dawki dźwięku było mi potrzeba. Blindead from Nebula bliżej jednak było do postrocków niż mocnego giatrowego darcia mordy, choć i to się znalazło. Trzymam mocno kciuki, żeby projekt ten nie zakończył się tylko na tej jednej kolaboracji.

UL/KR – scena w kawiarni literackiej, piątek 22.00
Last but not least! UL/KR, czyli polska rewelacja ostatnich miesięcy. Na Open’erze sobie odpuściłam, i chyba dobrze. Nie dlatego, że byli słabi, ale dlatego, że na dużym Tent Stage’u mogliby gdzieś się zgubić. A stojąc w tłumie w małym namiocie Kawiarni Literackiej na OFF Festivalu czułam każdy dźwięk. Trochę intymnie, trochę egzaltacji, bardzo pięknie!

Zaraz za podium znaleźli się: The Antlers, High Places i Chromatics.

Szczęśliwą siódemkę wybierała Gosia Lewandowska
Zdjecia: Gaga Mucko(Converge, The Twilight Sad), Nick Helderman (Iggy, Battles) , Gosia Lewandowska (UL/KR)