Zola Jesus – “Stridulum II”

zola-jesus-stridulumii.jpg Zola Jesus – “Stridulum II”
Souterrain Transmissions/2010

Potwierdzenie niecodziennego talentu.

Nika Roza Danilova musi być niezwykle zajętą osobą. Zaczęła grać jako Zola Jesus w roku 2006, w wieku siedemnastu lat. Pierwszy singiel, “Poor sons”, wydała dwa lata później. Od tego czasu światło dzienne ujrzały dwa kolejne single, trzy EP-ki, jeden split-album oraz trzy pełnowymiarowe krążki. W zeszłym roku zagrała do tego niemal sto koncertów, dwukrotnie odwiedzając przy tym Europę. Pracowitości z pewnością nie można tej młodej dziewczynie odmówić.

“Stridulum II” to w zasadzie nic innego jak kompilacja złożona z dwóch wydanych w 2010 roku EP-ek – “Stridulum” oraz “Valusia”. Pominięty został tylko jeden utwór z drugiej z nich, singlowy “Poor animal”. Przyznam, że z początku miałem mieszane uczucia co do tego albumu – nie znalazłem bowiem na nim tego charakterystycznego garażowego brzmienia znanego z wcześniejszych wydawnictw, między innymi świetnego “The Spoils”. Tym razem Danilova postawiła na przyzwoitą produkcję, wyzbywając się praktycznie jakichkolwiek elementów lo-fi, które w dużym stopniu definiowały styl Zola Jesus. Podczas pierwszych kilku przesłuchań trudno było mi się do takiego stanu rzeczy przyzwyczaić, ale ostatecznie dałem się oczarować i teraz już jestem pewien, że bez tego albumu moje życie byłoby o wiele uboższe.

Głównym elementem przykuwającym uwagę słuchacza jest na “Stridulum II” głos Niki. Pod tym względem nic się nie zmieniło – jej wokal wciąż hipnotyzuje słuchacza i trudno jest przejść obok niego obojętnie. Słusznie zauważył recenzent z Pitchforka, że nie słyszy się takiego głosu co dzień czy nawet co rok. Ostatnią osobą śpiewającą tak charakterystycznie była chyba Siouxsie Sioux. Podkład muzyczny, tradycyjnie schowany gdzieś z tyłu, by nie przeszkadzać w odbiorze wokalu, jest tutaj mniej ważny, choć również ma swoje wielkie momenty – takie jak niepokojące syntezatory w otwierającym “Night” czy charakterystyczne, grające główną rolę przez cały utwór pianino w ostatnim na płycie “Lightstick”.

Nika Roza Danilova po raz kolejny nagrała piękny, niesamowicie dojrzały album, który pozwala patrzyć z nadzieją na przyszłość muzyki gotyckiej (bo tak chyba można zaszufladkować jej twórczość). Jestem pewien, że ta młoda dziewczyna przyniesie jeszcze wiele radości fanom klimatycznych brzmień – w końcu w tym roku kończy dopiero 22 lata.

Michał Karpowicz