Relacja z DYMu we Wrocławiu

Relacja z DYMu we Wrocławiu

Albo w tym jesteś, albo cię nie ma.

dym.jpg

3 utwory

1. Młyn & SzLa & Seba - "Impro"

2. Wrong Dials - "Hear What You Want to Hear"

3. Tutti Harp - "Dym"

Gdzieś między robotniczymi halami a magazynami niemal w centrum Wrocławia znajduje się Black Moon, czyli melina koncertowa. Niełatwo było odnaleźć ją nocą, jednak po krótkim spacerze w końcu udało się zawitać do miejsca, gdzie każdy może poczuć się jak u siebie w garażu, tyle że z lepszymi głośnikami. Tym razem zagrali tu reprezentanci Dymu, czyli niewielkiego wydawnictwa z Gorzowa Wielkopolskiego, które w swoich szeregach ma głównie artystów zajmujących się eksperymentami i innymi dźwiękami generowanymi z miłości do elektroniki.

Na początku zagrał stosunkowo świeży twór gorzowskiej sceny - Młyn, czyli trójka chłopaków (Cezary Rosiński, Michał Wdowikowski, Sebastian Milewski). Wszelkie sprzęgi, glitch i inne przypadkowe dźwięki były temperowane spokojniejszymi, wydłużającymi się melodiami. Było przestrzennie, ale nie brakowało mocniejszych elementów. Bywało też dronowo, aby za chwilę tworzyć transowe brzmienia. A wszystko to jakby walił się świat - żywe sprzężenia w wiksiarskiej oprawie. Czekam na więcej, zdecydowanie.

Mateusz Rosiński był o wiele bardziej odjechany w tym wszystkim. Po około półgodzinnym secie Młyna, nadszedł czas na coś od Wrong Dials. Kilka dźwięków, zapętlane wokale (rozmowy?) i przestery. Jazda na całego. Noise walących się ścian. Noise walący pięścią w twarz. Momentami dysonans poznawczy. Ta pewna powtarzalna industrialna struktura chwilę później została totalnie zburzona i rozjechana. Rosiński dał upust swoim emocjom. My również.

A wszystko to jakby walił się świat - żywe sprzężenia w wiksiarskiej oprawie.

Na koniec set z kaset zagrał Maciej Gary, który jest jednym z założycieli sklepu Monoton z elektronicznymi perłami na winylach i cd. Tutaj było już zdecydowanie spokojniej. Mniej znane i nieznane kawałki rozbrzmiały w tej magazynowej przestrzeni wybornie. Wkradła się pewna euforyczność w to wszystko i nawet zimno nie przeszkadzało w odbieraniu tych kilkunastu pieczołowicie wyselekcjonowanych piosenek.

Takie zniekształcone dźwięki nie są dla wszystkich. Nie każdy doceni eksperymenty chłopaków z Dymu, ale każdy powinien przynajmniej raz osobiście stawić się na takim "koncercie", aby trochę pobrudzić swoje uszy i doświadczyć czegoś daleko wychodzącego poza alternatywę. I albo w tym będziesz, albo uciekniesz.

Ewelina Malinowska

 

3 utwory

1. Młyn & SzLa & Seba - "Impro"

2. Wrong Dials - "Hear What You Want to Hear"

3. Tutti Harp - "Dym"