Dziewczyńskie debiuty

Poznajcie 15 dziewczyn i zespołów, które rozpoczynają karierę.

dzienkobiet.jpg

3 utwory

1. L U C Y - "Omen"

2. Isabelle Brown - "Armour"

3. Pink Kink - "Bubblebut"

Wchodząc na na YouTube, Bandcamp czy Soundcloud można nieźle się pogubić w gąszczu debiutantów. Każdego dnia na całym świecie tysiące młodych artystów wrzucają do sieci swoje pierwsze utwory, aby zaistnieć na scenie muzycznej. Wielka część tych osób zwyczajnie nie jest gotowa na pokazywanie publicznie swojej muzyki. Powinni pracować nad brzmieniem i szukać swojego stylu. Kolejna część, mimo że technicznie wszystko wygląda u nich sprawnie, jest tylko kolejną kopią kopii. Ale są też debiutanci, którymi warto się zainteresować. I może uściślijmy bardziej. Nie debiutanci, a debiutantki, bo tekst ten będzie dotyczył tylko kobiet.

Pisząc to, przesłuchałam około 150 aspirujących artystek i żeńskich lub okołożeńskich zespołów, które właśnie debiutują. Ich wiek to 12-30 lat. Pochodzą z całego świata. Żyją w różnych kręgach kulturowych. Jednak 85% tych "młodych, zdolnych" nie reprezentuje swoją muzyką nic ciekawego. Po raz kolejny słyszymy to samo. W komentarzach można doczytać, że to brzmi jak XX, XY, YY, XYZ, ZYX, YZX itd. Jaki jest sens tworzenia takiej muzyki? Nie wiem. Ale jest te 15%, które wychodzi poza ramy, próbuje robić coś innego, szuka, obserwuje, bawi się, być może momentami również kopiuje, podpatrując starsze koleżanki z branży, ale hej, każdy musi się czymś inspirować. Z tych 15% tylko kilka osób odniesie jakiś względny sukces. Reszta szybko zostanie zapomniana, w ogóle się nie wybije, albo po prostu pójdzie inną drogą.

Niełatwo było wybrać osoby, o których przeczytacie poniżej. Bo jakim kluczem się posługiwać? Chodziło mi na pewno o to, żeby pokazać różnorodność. Posłuchacie tu popu, rocka, folku, elektroniki, akustycznych piosenek i klubowych sztosów. Łączy je jedno - stworzyły już kilka obiecujących rzeczy, które z pewnością znajdą swoją kontynuację w najbliższym czasie.

art school girlfriend.jpg

Art School Girlfriend to Polly Mackey, która mieszka w Anglii. W ubiegłym roku ukazała się jej debiutancka EP-ka "Measures", która jest dość stonowana i nastrojowa. Jej cztery utwory oscylują gdzieś między muzyką elektroniczną a gitarowymi motywami. Ale w tym wszystkim najważniejszy jest jednak głos Polly, który delikatnie się rozmazuje. Art School Girlfriend ma podpisany kontrakt z wytwórnią Paula Epwortha - Wolf Tune, co świadczy o tym, że za jakiś czas na pewno jeszcze o niej usłyszymy.

Ciel jest DJ-ką, producentką i promotorką muzyki z Toronto, która zakończyła 2017 rok wydając swoją debiutancką EP-kę "Electrical Encounters" dzięki labelowi DJ-ki Shanti Celeste - Peach Discs. Chwilę później dołączyła do agencji bookingowej Discwoman, co wróży jej wiele ciekawych wydarzeń w 2018 roku. Ciel jest otwarta na wszelkie gatunki muzyki tanecznej, w swoich setach nie ogranicza się, jednak widoczna jest jej miłość do acid, electro i wszelkiego rodzaju breaków. Wierzę, że za jakiś czas będzie grać na naprawdę dużych imprezach.

Tęskno jest projektem wokalistki Joanny Longić i pianistki Hani Rani, chociaż ostatnio grają z całym zespołem. Dziewczyny piszą teksty tylko po polsku i grają piękne, melancholijne piosenki. Obie z muzyką miały już dużo wspólnego. Joanna tworzyła chociażby projekt Bemine. Hania jako pianistka i kompozytorka występowała natomiast na niejednej scenie. Kazda z nich stworzyła coś niesztampowego. Eksperymentują z akustycznymi brzmieniami, ale robią to subtelnie, bez zbędnej pompy. W każdej z piosenek znajdziecie mnóstwo emocji.

Goat-Girl.jpg

Goat Girl to czwórka dziewczyn, które od 2016 pokazują światu, co grają. A grają melodyjnego rocka, który wcale nie jest ugładzony, a nazywają go "sci-fi fusion". Po dwóch latach w końcu dzięki wytwórni Rough Trade ukaże się ich debiutancka płyta "Goat Girl". Na 19 kawałkach, 40 minutach muzyki można spodziewać się wszystkiego, czego przykład dostaliśmy na kilku singlach. Można powiedzieć, że panie kreują swój fantastyczny świat przy pomocy nieco przybrudzonych gitar. Ich muzyka na pewno sprawdzi się na koncertach, warto śledzić, czy przypadkiem nie zagrają gdzieś u nas, bo kilka koncertów w Europie już zapowiedziano.

Ella Grace jest świeżynką w świecie muzyki indie folk, ale w mediach zrobiła już trochę szumu wcześniej. A to za sprawą bloga jakiego niegdyś prowadziła na tematy samodoskonalenia i szczęśliwego życia samej ze sobą. Oczywiście nie wszyscy blogerzy czy jutuberzy powinni brać się za muzykę, ale jeśli chodzi o Ellę... Bardzo dobrze, że zmieniła swoje priorytety. Ta dziewczyna naprawdę ma wielki talent. Jej kompozycje są raczej nostalgiczne, a teksty mądre. W większości akustyczne, folkowe piosenki potrafią ukoić.

 
 

 

Maddee po raz pierwszy można było usłyszeć już w 2015 roku przy okazji piosenki "Blind Eyes". Następnie słuch o niej zaginął. Powróciła jednak w ubiegłym roku z utworem "Lost", niezwykle energetyczną, elektroniczną pozycją, która jest jednocześnie bardzo soulowa. Kanadyjka ciągle brnie w klimaty r&b, co możemy zauważyć w jej następnym utworze. Jej kolejnym krokiem będzie zapewne EP-ka wydana w Beatnik Creative. 18 lat to chyba idealny czas na rozpoczęcie kariery.

Au/Ra urodziła się na Ibizie, wychowana została na Karaibach, a obecnie mieszka w Los Angeles i tam tworzy. Dwa lata temu zaprezentowała światu akustyczny kawałek "Concrete Jungle". Ten sam zaśpiewała później też po hiszpańsku. Był trochę naiwny, podobnie jak późniejsze remiksy piosenki. Jednak w ubiegłym roku postanowiła pokazać coś więcej. Zainspirowana nowoczesnym, miejskim popem wskoczyła w utwory typu "Kicks" czy "Outsiders". Jednak jej najlepsza kompozycja ukazała się dopiero miesiąc temu. "Panic Room" potrafi rozbujać, mimo tego że jest w nim pewnego rodzaju spokój. Au/Ra znalazła się też na liście Vevo dscvr: Artists to Watch 2018. Na pewno warto ją obserwować.

Coucou_Chloe.jpg

Coucou Chloe to Francuzka mieszkająca w Londynie. Robi futurystyczny pop, który miesza się z klubową muzyką. Na pewno nie spodoba się to wszystkim. Coucou Chloe odchodzi bowiem od zwykłych dźwięków na rzecz tych bardziej niepokojących. Na swojej EP-ce "Erika Jane" pokazała, że może być jedną z przyszłych kreatorek klubowej sceny. Jej utwory są intymne, a jednocześnie znakomite na wszelkie imprezy. W ubiegłym roku zagrała na festiwalu Unsound, a to już chyba coś, prawda? Warto pozostać z nią w kontakcie, bo jeszcze niejedno może nam pokazać.

Pora na dziewczyny z Pink Kink, które w ubiegłym roku wydały swój pierwszy kawałek - "Bubblebutt". I już po tym utworze można stwierdzić, że nic normalnego tu nas nie spotka. Panie grają bowiem gitarowy, momentami noise'owy pop, mieszankę wszystkiego, na co mają akurat ochotę. Swoją muzykę opisują jako "psycho tropical bubble what?". I tak właśnie jest. Głośno, wesoło, nieposkromienie. Zespół powstał w Liverpoolu, ale jego członkinie pochodzą z całego świata. Ich koncerty odznaczają się kolorami i chaosem, i wszystkim tym, czego byście się nie spodziewali. Obecnie supportują Pussy Riot.

Jinka to kolejna dziewczyna z pomysłem na siebie. Pokazała światu już trzy utwory, z których każdy jest z kompletnie innej bajki. Tworząca w Berlinie artystka bawi się synth-popem, ale i nie stroni od muzycznych eksperymentów, co możemy usłyszeć w "Trash From The Past", które ukazało się latem ubiegłego roku. Jeśli nadal będzie bawiła się brzmieniem - z pewnością wyjdzie z tego coś ciekawego. Czekam zatem na EP-kę i może jakieś koncerty w Polsce?

Los+Bitchos+1.jpg

Rok temu Los Bitchos wydały swój pierwszy utwór i od razu zwróciły na siebie uwagę londyńskiej sceny niezależnej. Dlaczego? Bo ich gitarowa muzyka ma świetny, kolumbijski vibe. Te trzy dziewczyny bawią się w najlepsze tworząc gitarowe melodie, ktore idealnie sprawdzą się latem. Trio promuje picie tequili, dobrą zabawę, latynoskie rytmy i przede wszystkim - zwyczajny luz, co ostatnio jest dość rzadko spotykane wśród puszących się artystek.

Isabelle Brown pochodzi z Brighton. Tworzy od niedawna, a brzmi jakby siedziała w branży już od dobrych kilkunastu lat. A prawda jest taka, że sama ma kilkanaście lat. Dokładnie 14. Przeżyjecie niemały szok, jeśli włączycie sobie np. jej "Armour", gdzie popisuje się swoją głęboką barwą głosu. Isabelle siedzi w soulu i miesiąc temu ukazał się jej mixtape "Only Having a Laugh". Jeśli już teraz tworzy takie rzeczy, to co będzie za 4 lata?!

Czas na producentkę L U C Y, która zajmuje się głównie trapem, grime'em i eksperymentami. Na początku lutego ukazała się jej pierwsza EP-ka "Locations". Pokazuje na niej, że warto zatrzymać się tu na dłużej. Posłuchajcie chociażby świetnego "Omen", które jest nieco industrialne, ale ciągle mroczne, a przy tym klubowe. W innych swoich utworach bawi się elementami footworku, drum'n'bassu, ale potrafi też wyhamować. Do sprawdzenia na imprezach!

O kim warto jeszcze wspomnieć? Dwóch dziewczynach z pojedynczymi kawałkami. Constine ze Szwecji zachwyciła mrocznym kawałkiem "Die". Na uwagę zasługuje też Buzzy Lee z dream-popowym "Coolhand", które znajdzie się na jej kwietniowej EP-ce wydanej przez Future Classic.

Pozostałe młode, zdolne, debiutujące to: Billie Eilish, Emma McGrath, Fenne Lily, Ina West, Jade Bird, Kali Uchis, Lauren Hibberd, Lilo's Wall, Liz Brasher, Loma, Nilufer Janja, Pitou, Rosalie, Yonaka, Hachiku, Jaeji, Soccer Mommy.

3 utwory

1. L U C Y - "Omen"

2. Isabelle Brown - "Armour"

3. Pink Kink - "Bubblebutt"