Jakub Nox Ambroziak - "Wildness"

Moda na techno nadal w rozkwicie.

wildness ambroziak nox.jpg

3 utwory

1. Jakub Nox Ambroziak - "Red Thunder"
2. Jakub Nox Ambroziak - "Our Bodies"
3. Jakub Nox Ambroziak - "Poganie"

To ciekawe, że po czterech latach od ostatniego wydawnictwa, artysta odchyla się w nieco innym kierunku, w zasadzie burzy to, co wcześniej tworzył, odcina się od niespójności i nagromadzenia różnorodnych bodźców. Mieliśmy EP-ki, na których widać było rozległe inspiracje, "Mikrokosmos" był swojego rodzaju mixtapem, gdzie materiału było aż w nadmiarze, ale mam wrażenie, że dopiero teraz dostaliśmy od Noxa pełnoprawny album. Jak słychać, wszystko to wyszło mu na dobre. "Wildness" słucha się niemal doskonale, a jeszcze lepiej, kiedy wykorzysta się tę płytę w celach imprezowych.

Ambroziak twierdzi, że jest to techno-album, jednak pierwsza połowa płyty nie bardzo to nakreśla, bo znajdują się tu zaledwie inspiracje tą muzyką. "Intro" oczywiście na to nie wskazuje, ale już "Poranek w głuszy" pokazuje kompletnie inne motywy, np. wschodnie i jest to raczej swoisty przerywnik, interludium pomiędzy poszczególnymi częściami albumu. Następnie mamy doskonale znane "Wildness", które ukazało się już dwa lata temu. Tak samo jak wtedy byłam zakochana w tym kawałku, tak samo teraz uważam, że jest on jednym z najlepszych na płycie. "Escape from Society" to utwór, który również odchodzi od koncepcji płyty. Bardziej wpisuje się w kulturę hip-hopową dzięki samplom i linii basowej. Po raz kolejny wrzuciłabym to do worka przerywników. Tuż za nim mamy jednak już pełnokrwisty kawałek techno - "Red Thunder" z efektowną motoryką. Momentami irytująca może być zabawa poziomami głośności, ale całościowo wychodzi to bardzo interesująco. Następnie... kolejny przerywnik. Tym razem jest to "Mallory", które rozpoczyna się niepokojąco, ale po minucie ten nadmuchany balonik pęka i mamy... zapętlone country, co wypada jako świetny elektroniczny żart. "Poganie" to już połowa płyty i w zasadzie dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa z duszną muzyką klubową. W tle słychać wokalne sample, które nadają całości metafizycznego wydźwięku. Następny utwór, czyli "Hard" to już grubsza jazda, bardzo transowy moment, gdzie BPM-y wynoszą jakieś 140. Przy następnym kawałku minimalnie zmniejszamy tempo, słychać mnóstwo przeszkadzajek i wspomagaczy; "Plur" to pewniak na imprezy rave, podobnie jak "I Hate Models", gdzie podstawę stanowi rytm. Następne jest "Our Bodies", które nieco odbiega od poprzednich utworów, a to za sprawą większej oszczędności środków i bardziej organicznego brzmienia. "Ghost" to już niemal hardstyle, tylko że z nieśpiesznym tempem. Ostatni na płycie "Runaway" to wisienka na torcie tej techno-imprezy. Industrialne zapętlenia robią swoje, podobnie jak wszelkiego rodzaju glitche.

 
 

Ambroziak przeszedł bardzo długą drogę od swoich pierwszych dokonań muzycznych pod postacią "No Album" EP czy też "Atom" EP z 2011. Wielość inspiracji nie pozwalała mu wtedy na optymalne wykorzystanie swojego potencjału. Teraz muzyk skupił się tylko na jednej rzeczy - wprowadzającej w trans muzyce klubowej z mocnym basem i nabuzowaną motoryką. I wyszło mu to bardzo dobrze. Jedyne do czego czego mogłabym się przyczepić to nierównomierne rozłożenie utworów na płycie. Wolałabym, gdyby album był podzielony na części przerywnikami, które odbiegają od tematu przewodniego. A tutaj proporcje zostały trochę zachwiane.

Tak czy inaczej, "Wildness" potrafi przenieść w inny świat. Można poczuć się tam swobodnie i tańczyć do upadłego, bo nikt nie patrzy. Jest to też album zaskakujący. Nox zawsze robił co chciał, jego kompozycje odbiegały od innych, nie wpisując się w niemal żadne standardy. I tym razem również nie pozwala na zwykłe przesłuchanie tego albumu, każe nam się skupić na zmianach rytmu, na tym, czy doda jakiś dźwięk, czy może jakiś zabierze i nigdy nie jest to oczywiste. Tutaj, mimo że jest już o wiele bardziej przystępnie niż np. na "Mikrokosmosie", nadal czuć, że Ambroziak uwielbia eksperymenty i na pewno prędko z nich nie zrezygnuje. Być może jest to męska odpowiedź na dokonania Zamilskiej. Cały brud tego krążka, jego ciężar i wzburzenie idealnie wpisuje się w rytualne wyzbycie się gniewu na parkiecie wśród stroboskopów i wizuali.

 

3 utwory

1. Jakub Nox Ambroziak - "Red Thunder"
2. Jakub Nox Ambroziak - "Our Bodies"
3. Jakub Nox Ambroziak - "Poganie"