RelacjaEwa BujakIAMX

Manifest w nowym świetle

RelacjaEwa BujakIAMX
Manifest w nowym świetle

IAMX w Progresji.

alive-in-new-light-w-iext52391273.jpg

3 utwory

 

1. IAMX - „Stardust"
2. IAMX - „I Come With Knives"
3. IAMX - “Your Joy Is My Low"

Po raz pierwszy Chris Corner zagrał w Polsce 9 kwietnia 2001 roku, kiedy wraz ze Sneaker Pimps supportował Placebo. Od tego momentu stał się w naszym kraju postacią – nie bójmy się tego słowa – kultową. Fani z pełnym zaufaniem przyjmują kolejne płyty i wcielenia artysty. Ich oddanie wielokrotnie było przez niego głośno podkreślane i doceniane.

Od czternastu lat, czyli od momentu, gdy Corner opuścił Sneaker Pimps i zaczął działalność na własną rękę jako IAMX, wystąpił pod tym szyldem w Polsce już kilkanaście razy.

Początek lutego tego roku przyniósł kolejną studyjną płytę w dyskografii Cornera i jego grupy: „Alive In The New Light”. Na trasie ją promującej nie mogło zabraknąć Polski. Jedyny koncert w naszym kraju odbył się 23 marca w warszawskiej Progresji.

Sammi Doll, Janine Gezang, Jon Siren i oczywiście Chris Corner zaczęli koncert od tytułowego utworu z najnowszej płyty. I z niej usłyszeliśmy łącznie siedem piosenek; zabrakło jedynie „Mile Deep Hollow” i „Big Man”. Niestety, na koncercie najnowsze kompozycje nie mają takiej mocy jak te z poprzednich albumów. Są poprawne, precyzyjnie zagrane i zaśpiewane. Tyle. Cieszy mnie jednak, że pojawił się „Stalker” – na płycie zaśpiewany z gościnnym udziałem Kat von D., tu jej rolę w refrenie pełniła publiczność. Najkorzystniej jednak wypadł „Exit”, w którym punkt ciężkości spoczywał na rytmie wybijanym przez perkusję Jona Sirena.

Ze starszych utworów usłyszeliśmy także „Happiness”, „Spit it Out” w zmodyfikowanej aranżacji oraz piekielnie mocne, wykonane ze wściekłością „I Come With Knives”, „No Maker Made Me” i „North Star”. Podczas tego pierwszego Corner stworzył dodatkowe wizualne show przy pomocy dwóch luster odbijających światło.

Kulminacja energii na scenie i emocji odczuwanych przez chyba wszystkich zgromadzonych nastąpiła przy „Your Joy Is My Low” z debiutanckiej płyty. Ale to był już niestety koniec. Muzycy zeszli ze sceny po godzinie regularnego koncertu, aby po chwili oczywiście wrócić na bis z „The Alternative” i„Kiss And Swallow”. Na pożegnanie wykonali uspokajający, wyciszony „The Power And The Glory”.

Kiedy zapaliły się światła i włączono muzykę, nikt nie ruszył się z miejsca. Trudno było uwierzyć, że ten naładowany po brzegi emocjami spektakl kończy się, a zza drzwi Progresji zaczyna wzywać rzeczywistość. Przez kolejnych kilka minut nie ustawały okrzyki, tupanie, skandowanie, klaskanie. Ale to naprawdę był koniec.

Wiemy, jaką cenę przyszło zapłacić Chrisowi Cornerowi w ostatnich latach za spalanie się na scenie. Wiemy, że przeszedł załamanie nerwowe, depresję, cierpiał na bezsenność. Na tej trasie jednak chciał zamanifestować nowego siebie, pokazać się, nomen omen, w nowym świetle. W pewnym momencie chwycił jedno z luster i spoglądając w nie wymownie wykrzyczał w nie „Who am I?”. Wydaje się być pewniejszy siebie, silniejszy. I wciąż składa siebie w ofierze muzyce, scenie, fanom.

Warto jednak przypomnieć, że IAMX to nie tylko Corner. To Janine Gezang, rozpięta pomiędzy syntezatorem a elektronicznym basem; to Sammi Doll, tym razem wyłącznie schowana za swoim „pudełkiem” oraz mocno skupiony na grze na perkusji, doskonale precyzyjny Jon Siren.

3 utwory


1. IAMX - „Stardust"
2. IAMX - „I Come With Knives"
3. IAMX - “Your Joy Is My Low"