Malibu Ken – "Malibu Ken"

W samochodzie grzyb, kot w orlim gnieździe znikł.

MALIBU-KEN-COVER-sm.jpg

3 utwory

1. Malibu Ken - “Tuesday”

2. Malibu Ken - “Sword Box”

3. Malibu Ken - “Churro”

Malibu Ken dołączył do Malibu Barbie w 1971 roku. Lalka miała - obecnie produkowana jest w różnych odmianach różniących się szczegółami - opaleniznę, blond włosy (oczywiście całkiem plastikowe), czerwone spodenki i niebieski plażowy ręczniczek. Jak taka zabawka sprzed 40 lat, wygląda teraz? Jeśli zachowała się w jakimś domu, to może bez większych zmian. Jeśli trafiła na wysypisko albo w inne miejsce, gdzie plastik leży i się nie rozkłada - to być może wygląda równie uroczo jak okładka płyty, którą widzicie po prawej.

Projekt muzyczny Malibu Ken to właśnie coś takiego - lukierkowa, urocza i kolorowa zabawa, która kryje w sobie zalążek zagłady. Tobacco, czyli Thomas Fec (znany z kolektywu Black Moth Super Rainbow) wkłada w tę wizję muzykę elektroniczną, ale wyciskaną z analogowych syntezatorów i magnetofonów, powstałą ze znęcania się nad dźwiękami i taśmami. Brzmi słodko jak wata cukrowa z dzieciństwa w latach 90., jak puszczane z VHSów bajki albo teledyski z lat 80, jak stare gry video. To wszystko w krzywym zwierciadle, we wkręcających się w uszy, dręczących rytmach, głosach odczłowieczonych efektami. Aesop Rock, czyli Ian Bavitz (znany z mema pokazującego, że na scenie hip hopowej posługuje się największą liczbą słów) dokłada swoje precyzyjnie splecione rymy - to chyba jego najbardziej rozrywkowe teksty, choć tematy nie są tak lekkie, jak mogą się pośród zgrabnych i chwytliwych wersów wydawać.

Panowie znają się już ponad 10 lat - Aesop pierwszy raz nagrał z Tobacco utwór “Dirt” przy okazji solowego debiutu tego ostatniego, albumu “Fucked Up Friends”. Zawsze chcieli zrobić coś razem, ale konkretne rozmowy zaczęły się dopiero w 2015.

Chciałem, żeby ludzie mieli w co się wgryźć po tym, jak piosenka się skończy, czy to dlatego, że jest to zaledwie na krawędzi sensowności, czy że nie wszystko jest wyłożone jak na dłoni w warstwie tekstowej. Dosłowne rzeczy są takie nudne, bo nie trzeba żadnej wyobraźni, żeby je usłyszeć. To brzmi w chuj pretensjonalnie kiedy to mówię, ale wydaje mi się, że każdy potrafi powiedzieć, co ma na myśli - tak Tobacco opisywał w 2011 w wywiadzie swą chęć sięgnięcia muzycznie “gdzieś głębiej”. Aesop Rock wpisuje się w te rozważania idealnie - raper jest znany z wielowarstwowych metafor, które plecie używając nieszablonowego słownictwa.

 
 

Aes ma też ucho do wyławiania intrygujących historii, które potrafi z kolei włożyć w szerszy kontekst i zgłębić melodyjnymi frazami. Na tym albumie zawarł nieco personalnych historii – odnosząc się do znanego fanom z poprzedniej płyty, “The Impossible Kid” izolowania się od świata – sięgnął też do wydarzeń sprzed lat, mających wpływ (nie tylko wszak) na jego dorastanie, oraz do najnowszych wydarzeń i okoliczności w szerszej perspektywie. Mamy więc “Tuesday”, utwór witający nas grzybem w samochodzie i opisujący poturbowany żywot człowieka, który nawet roślinki nie umie utrzymać przy życiu, do którego Tobacco podśpiewuje vocoderowo “nanananana” i nieco śmielej udziela się w refrenie. Dalej singlowy “Acid King” – historię morderstwa z 1984: Ricky Kasso, siedemnastolatek z Nowego Yorku pod wpływem narkotyków “w imię Szatana” zabił swego rówieśnika, którą Aes relacjonuje starając się zgłębić wszystkie konteksty, a Fec okrasza pięknym krautrockowo-kraftwerkowym motywem. I pod koniec – “Churro”, czyli celnie, z lekką nutą sarkazmu skomentowaną historię o orłach, które zjadły kota, co zszokowało oglądających je na żywo Amerykanów. To jeden z najlepszych momentów “Malibu Kena” – zmieszczona w dwóch minutach, pełna wyrazistych obrazów opowiastka z radosnym plumkaniem w tle i brutalną rzeczywistością na przedzie.

Potrzebuję, żeby rzeczy brzmiały nie tak. Mam tę naturalną skłonność do tworzenia muzyki chwytliwej, a potem tak mnie to nudzi… [śmiech] Lubię to poturbować ile wlezie. – to znów Tobacco. Jak powiedział, tak zrobił i tym razem, dlatego do tego materiału kiwamy głową zarówno z góry na dół wraz z rytmem, jak i czasem z boku na bok w niedowierzaniu, co się tu wyprawia. Głos Aesop Rocka też nie umknął tym krzywiącym zabiegom Feca: Gdybym całkiem ten materiał zdominował, to on brzmiałby całkiem satanicznie. Naprawdę bym odjebał mocno z jego głosem. Lepiej, że tego nie zrobiłem. Dzięki wzajemnemu zaufaniu powstał materiał zadziorny, ale wciąż bardziej zapraszający niż odpychający. Tom opowiadał też, że Aes wysyłał mu świetny materiał nawet do niedokończonych kawałków - wprawdzie niedokończenie to nieco czuć w “Save Our Ship” o którym mowa, jednak małe niedociągnięcia wynagradza nawarstwienie intrygujących motywów w tle czy zmyślna zabawa produkcyjna w efekcie której w każdym uchu (lub głośniku) słyszymy niekiedy co innego.

Muszę jeszcze na koniec wspomnieć o “Sword Box”, bo ten miks przybyszy z Matplanety z delikatnym plumkaniem podchodzącym gdzieś pod “Koyaanisqatsi” współgrający z porównaniem rapera do magika i zwieńczony doskonałym, ironicznym refrenem to coś, na co powinniście zwrócić uwagę. Czekam na drugą płytę, a Malibu Ken najlepiej mówi sam o sobie ustami Aesop Rocka:


on one hand it's pretty gross / on the other it's sorta like a pretty desert rose

————————————————————
cytowane wywiady:
https://music.avclub.com/tom-fec-of-tobacco-1798225378
https://www.huckmag.com/art-and-culture/tobacco-tom-fec-interview-sweatbox-dynasty/
https://daily.bandcamp.com/2019/01/18/malibu-ken-interview/

3 utwory

1. Malibu Ken - "Tuesday"

2. Malibu Ken - "Sword Box"

3. Malibu Ken - "Churro"