The xx – “I See You”

The xx – “I See You”

 

Nowy początek.

the-xx-i-see-you-300x300.jpg

3 utwory

1. Gill Scott-Heron, Jamie xx - "I'm New Here"

2. Jamie xx - "Loud Places"

3. The xx - "On Hold"

Obawiałem się tej płyty. Debiut iksów uwielbiam, za to “Coexist” srogo mnie zawiodło, czego dałem wyraz w swojej recenzji. Sporadyczne powroty do niej, nawet po tych pięciu latach, są bolesne. To album bez pomysłu, wydawało się, że wszystkie asy zgrali na “xx” i zostaną kolejnym zespołem jednej płyty. Spodziewałem się, że powabu wystarczyło tylko na debiut, choć bardzo tego nie chciałem.

Tak naprawdę jedyną nadzieją na to, że the xx będą w stanie nagrać coś interesującego dawały solowe poczynania Jamiego Smitha. Najpierw genialne remiksy “I’m New Here” Gila-Scotta Herona, a potem świetna, pełna pomysłów solowa “In Colour” (recenzja). Ta nadzieja się spełniła razem z pierwszym singlem z “I See You”. “On Hold” pokazało zupełnie nowe, parkietowe oblicze the xx. Otuleni samplem Hall & Oates Romy i Oliver brzmieli porywająco jak nigdy. A do tego ich grudniowy koncert, na którym zagrali pięć piosenek z nadchodzącego albumu rozbudził oczekiwania.

Tym razem udało im się je spełnić. “I See You” to zupełnie nowy początek dla the xx. Zaskakują od pierwszych dźwięków agresywnym samplem dęciaków w “Dangerous”, które ustawia cały album. Słychać, że dużo większą rolę ma Jamie, ciężar piosenek spoczął na nim. Wycina i wkleja sample, ustawia brzmienie, robi za perkusistę i odciąża Romy i Sima. Dzięki temu ich dynamika zyskuje na lekkości w porównaniu do “Coexist”, a może nawet jest jeszcze bardziej zmysłowa niż na “xx”. Choć przecież wydawało się to niemożliwe.

The xx w większym stopniu postawili na rytm, ale nie porzucili tego, co do tej pory było ich siłą, oszczędnego i przestrzennego brzmienia oraz zmysłu do prostych, ale wyrafinowanych piosenek. Jednocześnie, dzięki wszechobecnym samplom, efektom i produkcji Smitha poszerzyli swoją paletę dźwięków, dodając im koloru i nowych odcieni. To już nie czarno-biały debiut, ale zupełnie nowa jakość, czego dowodem mogą być “Replica” i “Lips”. Udało im się coś jeszcze, w spokojniejszych, bardziej wyciszonych momentach, jak “Brave for You” udaje im się uniknąć nudy. Każdy dźwięk jest przemyślany.

“I See You” to doskonałe rozwinięcie formuły, którą the xx wypracowali na debiucie i porzucenie mielizn, na które prowadziła ich “Coexist”. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek uda im się nagrać coś lepszego niż “Night Stars”, a jednak tak się stało. Zdecydowanie najlepsza płyta Anglików, choć teraz wierzę, że to nie wszystko, na co ich stać.

3 utwory

1. Gill Scott-Heron, Jamie xx - "I'm New Here"

2. Jamie xx - "Loud Places"

3. The xx - "On Hold"