Unknown Mortal Orchestra - "Sex & Food"

Unknown Mortal Orchestra - "Sex & Food"

Średni poziom utrzymany.

umo.jpg

3 utwory

1. Unknown Mortal Orchestra - "American Guilt"

2. Unknown Mortal Orchestra - "Everyone Acts Crazy Nowadays"

3. Unknown Mortal Orchestra  - "Hunnybee"

Na początek banał - Unknown Mortal Orchestra to projekt niezwykle ciekawy. Od 2010 roku nazywa się go też obiecującym. I to właśnie ostatnia łatka jakoś nie chce się od zespołu dowodzonego przez Rubana Nielsona odkleić. Po wydanym w 2015 roku albumie „Multi-Love” wszystko wydawało się zmierzać w odpowiednim kierunku. Wiele wskazywało bowiem na to, że pomysł na siebie został odnaleziony. Wymienianie czwartego albumu, „Sex & Food” w kontekście „największych nadziei 2018 roku” miało więc swoje podstawy. Rzeczywistość pokazała jednak niezwykle często doświadczane oblicze.

Nagrania na „Sex & Food” powstały w kilku miejscach na świecie, m.in. Seulu, Hanoi, Reykjaviku, Mexico City i Auckland czy w rodzinnym Portland. Brzmi to dość intrygująco, ale w zasadzie z niczym interesującym dla słuchacza finalnie się nie wiąże. Nie zrobiłoby więc większej różnicy, gdyby w materiałach reklamowych zamiast wymienionych wyżej miast wskazano Zawiercie, Pruszków, Radom czy Płock. Tak jak miało to miejsce na poprzednich albumach Unknown Mortal Orchestra, tak i teraz w dużej mierze chodzi o specyficzną mieszankę funku, r&b, rocka, soulu i psychodelii, nad którą unosi się duch Franka Zappy. Szukając porównań bardziej współczesnych nie będzie też wielkim nadużyciem stwierdzenie, że duża część materiału przywodzi na myśl Tame Impala w bardziej eksperymentalnym i poszukującym wydaniu. Przy okazji, niestety, też nieco bardziej męczącym, nudnym i pozbawionym spójności.

To, co początkowo wydaje się interesujące i dające nadzieję na coś ponadprzeciętnego, szybko zmienia swoją postać. Niejednokrotnie pozytywnie pomysły zostają przykryte przez te mniej lub bardziej słabe. Całościowo „Sex & Food” się nie sprawdza i jeśli chce się do albumu wracać, to tylko do jego poszczególnych momentów. Podobać się może „American Guilt” i „Everyone Acts Crazy Nowadays” , ale znów „Chronos Feasts on His Children” czy „This Doomsday” są po prostu słabe, pozbawione chociaż namiastki błysku. Irytuje fakt, że Nielson ma przedziwną manię do powtarzania po kilkadziesiąt razy pewnych fraz (choćby w „Hunnybee”, „The Internet of Love”,  „If You’re You Going to Break Yourself”). Gdyby były to fragmenty chwytliwe, miałoby to jakiś sens. Pewnym wytłumaczeniem może być to, że sam artysta stwierdził, że chciał, by płyta była jak najmniej komercyjna i dlatego decydował się na mało przystępne rozwiązania. Po takim oświadczeniu nie trudno o wrażenie, że trochę tracimy nawzajem swój czas.

 
 

W warstwie tekstowej wyczuwalne jest pragnienie stworzenie czegoś ambitniejszego, ale efekt i tak pozostawia nieco do życzenia. Jest tu próba wypowiedzenia się na temat współczesnego świata i kondycji człowieka. Nielson śpiewa o ucieczce w świat narkotyków, wszechobecnej kontroli, umiłowaniu materializmu, miłości wirtualnej, samotności, jest też i piosenka napisana dla córki. Brzmi to zapewne zachęcająco, ale wychodzi zazwyczaj… dziwnie i na pewno nie w sposób poruszający czy zapadający w pamięć. W jednym z wywiadów Nielson stwierdził, że podziwia liryki pisane przez Morrisseya, ale ten podziw na pewno nie ma przełożenia na udane próby naśladownictwa.

Jeśli szukałbym w dotychczas wydanych w 2018 roku albumach tego, który najlepiej oddawałby sformułowanie „nic specjalnego”, „Sex & Food” byłoby w czołówce kandydatów. Płyta totalnie nie rozczarowuje, ale przyszedł już taki moment, że po Unknown Mortal Orchestra można by wreszcie oczekiwać czegoś więcej. I choć Nielson zapewne widzi to inaczej, zespół najlepszy jest wtedy, kiedy tworzy rzeczy szybko przyswajalne przez uszy i proszące się o ich nucenie pod nosem. Dalsza ucieczka od tego, według mnie, chyba nie ma sensu. Zasadniczy problem polega jednak na tym, że sam Nielson nie do końca wie, w którą stronę chce zmierzać.

fot. Neil Krug

3 utwory

1. Unknown Mortal Orchestra - "American Guilt"

2. Unknown Mortal Orchestra - "Everyone Acts Crazy Nowadays"

3. Unknown Mortal Orchestra  - "Hunnybee"